sobota, 22 lipca 2017

Volxheim w Nadrenii-Palatynacie, Niemcy

Sprowadzanie kolonistów niemieckich na ziemie Galicji należące do zaboru austriackiego zapoczątkowała cesarzowa Maria Teresa, a dzieło kontynuował jej syn Józef II. W latach 1774-1790 w Galicji osadzono ok. 18 tysięcy kolonistów. Wśród skuszonych dogodnymi warunkami patentu kolonizacyjnego był mój antenat. 6 lutego 1783 roku Jan Piotr Welsing osiedlił się w kolonii we wsi Jeżowe położonej w powiecie Nisko cyrkule Rzeszów. Do Galicji przybył wraz z żoną i dziećmi - córką i 4 synami. Rodzina Welsing przybyła z małej miejscowości Volxheim leżącej w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech.

Volxheim


Volxheim to niewielka miejscowość o powierzchni 4,91 km2 położona w dolinie gór Hunsrück nad brzegiem rzeki Nahe w południowo-zachodnich Niemczech. 

Volxheim z lotu ptaka. Źródło: googlemaps

Volxheim zamieszkują zarówno katolicy jak i protestanci, którzy korzystają z kościołów wybudowanych w 1790 roku. Na przestrzeni lat oba kościoły były kilkukrotnie odbudowywane lub naprawiane. Obecnie w Volxheim mieszka 1119 osób (dane z 2015 roku). W mieście znajduje się pięć winnic należących do rodzin Antweiler, Busch, Müller, Espenschied. W większości mieszkańcy koncentrują swoje życie zawodowe w okolicznych miastach. Są to informacje o obecnej twarzy miasta. Mnie interesuje życie mieszkańców Volxheim w XVIII wieku, czyli w czasach gdy żył tam mój przodek z rodziną. Dzięki przeprowadzanym spisom ludności wiadomo, że w Volxheim zamieszkiwało: w 1815 roku 408 osób, w 1835 roku 655 osób,  a w 1871 roku 620 osób. Na podstawie danych z XIX wieku myślę, że w XVIII wieku liczba ludności wahała się pomiędzy 300-500 osób. A może nawet była jeszcze niższa z powodu wojen i klęsk żywiołowych, które kolejno nękały okolicę. Do końca XVII wieku Volxheim leżało w strefie wpływów dwóch landów: Palatynatu i Badeni. Sytuację zmieniła wojna o Palatynat, tzw. wojna dziewięcioletnia (1689–1697) pomiędzy Francją, a Wielką Koalicją (Rzesza, Anglia, Holandia, Hiszpania i Sabaudia). Wojska francuskie poniosły klęskę, a Volxheim należało od tej pory do Elektoratu Palatynu (Kurpfalz), a kilka lat później w 1714 roku ziemię przyłączono do Elektoratu Moguncji (Kurmainz). Skończyły się wojny i przez kilkadziesiąt lat jedyną niszczącą działalnością były szkody spowodowane siłami natury. Największa i najbardziej śmiercionośna była w XVIII wieku powódź i skrajnie niskie temperatury na przełomie 1783/1784 roku. W Volxheim i okolicy kilkaset osób poniosło śmierć w nurcie rzeki Nahe, zniszczone zostały budynki i mosty. Temperatura była tak niska, że ludzie zamarzali nawet w swoich domach. Wielka polityka znów wpłynęła na miejscowość końcem XVIII wieku, gdy ziemię zajęli rewolucjoniści z Francji. Przez cały okres wojen napoleońskich Volxheim było częścią Pierwszej Republiki Francuskiej. Trzeba dodać, że podstawą życia mieszkańców była uprawa winorośli i rolnictwo, a na nie wojny i klęski żywiołowe na pewno nie mają dobrego wpływu. 

 
 

Co zatem z życiem religijnym mieszkańców w XVIII wieku? W Volxheim nie było katolickiego kościoła aż do 1790 roku, wcześniej w XVII wieku ewangelicy mieli świątynię, która uległa jednak zniszczeniu. Parafia Hackenheim podaje, że w XVIII wieku katoliccy mieszkańcy Volxheim należeli do grona jej parafian. Nie mam powodów wątpić w te informacje, ale tak się składa, że moi przodkowie są zapisani w księgach parafii Wöllstein. Volxheim leży pomiędzy miejscowościami Hackenheim i Wöllstein. Myślę, że po prostu moim przodkom bliżej było do kościoła w Wöllstein, dlatego tam rejestrowano ich śluby, narodziny, zgony w latach 1720-1790.

Rodzina Welsing z Volxheim


Korzystanie z niemieckich metrykaliów jest dużo wygodniejsze niż z polskich ksiąg. W parafiach znajdują się opracowane księgi rodzin (Familienbuch) zawierające spis wszystkich zdarzeń parafialnych dla danej rodziny na przestrzeni określonego okresu czasu. W Volxheim księgi rodzin zawierają informacje z przestrzeni 100 lat, czyli dla mnie była istotna księga z lat 1699-1798. Pod literą W moich antenatów dotyczą liczby 144-148. Na ich podstawie mogłam stworzyć drzewo potomków Jana Adama Welsing.

Dzieci i wnuki Jana Adama i Anny Barbary małżonków Welsing

Osiadły w Galicji Jan Piotr Welsing był synem Jana Adama i Anny Barbary Leis małżonków Welsingów. Jan Adam urodził się w 1698 roku, a w 1722 poślubił Annę Barbarę Leis pochodzącą z miejscowości Dörrebach oddalenej od Volxheim o 30 km w kierunku zachodnim. Para doczekała się sporej gromadki dzieci - 4 córek i 5 synów: Gotfryd (poślubił Marię Elżbietę Schmidt), Anna Małgorzata (wyszła za mąż za Jana Weinheimer), Weronika (wyszła za mąż za Jana Mikołaja Lautenfeld), Jan Michał (poślubił Marię Annę Antweiler, z którą był spokrewniony w 4 stopniu), Jan Piotr (mój przodek, poślubił Annę Małgorzatę Sandler), Maria Elżbieta (*1736 +1744), Małgorzata Elżbieta, Jan, Jan Andrzej. Dzieci otrzymywały na chrzcie imiona po swoich rodzicach chrzestnych - dziewczynki po matkach chrzestnych, a chłopcy po ojcach chrzestnych. 5 rodzeństwa opuściła Volxheim. Wiktoria zamieszkała w Kreuznach, skąd pochodził jej mąż. Jan Piotr wyemigrował do Galicji. Losy Małgorzaty Elżbiety, Jana i Jana Andrzeja nie są mi znane gdyż zawarli oni związki małżeńskie i/lub zmarli poza parafią.

Gałąź moich antenatów z rodziny Welsing

Jan Piotr zanim opuścił Volxheim założył tam rodzinę. W 1759 roku poślubił pochodzącą z Sultzheim Annę Małgorzatę Sandler. W Volxheim urodziło im się 6 dzieci: Maria Klara, Józef, Jan Teodor, Bartłomiej, Jan Fryderyk oraz Wilhelm. Jeden z synów - Józef - zmarł w dzieciństwie. W 1783 roku Jan Piotr Welsing z małżonką Anną Małgorzatą i 5 dzieci zapoczątkował nowy rozdział w historii rodziny - polską linię rodu Welsingów.

Źródła:
http://www.vg-badkreuznach.de/vg_bad_kreuznach/Gemeinden/Volxheim/Historie/
https://de.wikipedia.org/wiki/Volxheim
https://www.triposo.com/loc/Bad_Kreuznach/history/background
Familienbuch der Volxheimer Katholiken von 1699-1798

Zdjęcia:
http://allthecities.com/cities/volxheim

sobota, 15 lipca 2017

Droga niemieckiego kolonisty do Galicji - kolonizacja Marii Teresy i Józefa II

Napływ emigrantów z Niemiec na tereny dawnych województw sandomierskiego i krakowskiego nie jest nowym zjawiskiem. Osadnictwo ludności obcej istniało już za Piastów i było kontynuowane aż do schyłku I Rzeczpospolitej w XVIII wieku. Po rozbiorach I Rzeczpospolitej Monarchia Habsburgów dysponowała byłymi królewszczyznami i dobrami kościelnymi, które postanowiła zasiedlić ludnością pochodzącą z Rzeszy i Prus. Cesarzowa Maria Teresa swoje plany kolonizacyjne realizowała w latach 1768-1771, kiedy to na terytorium Węgier osadziła 16 986 kolonistów niemieckich. Od 1774 roku osiedlała ludność na terenach zaborów. Jednak sprowadzaniem osadników niemieckich na tereny Galicji na poważnie zajął się cesarz Józef II i jego administracja. 

Kolonizacja Marii Teresy i Józefa II w Galicji


W październiku 1774 roku Maria Teresa wydała patent kolonizacyjny zachęcający do osiedlanie się osadników niemieckich na terenach Galicji. Osadnictwo to wykluczało ludność trudniącą się rolnictwem i było skierowane głównie do katolickich kupców i rzemieślników. Na mocy patentu kupcy i rzemieślnicy mieli pozwolenie na osiedlenie się w dowolnym mieście na terytorium Galicji. Osadnicy byli zwolnieni od opłat  prawa miejskiego i majsterskiego oraz na 6 lat od wszelkich danin i pogłównego. Protestanci w myśl patentu mogli zamieszkać w Lwowie, Jarosławiu, Zamościu, Zaleszczykach, Kazimierzu i Brodach. Mimo zainteresowania osiedleniem się w Galicji niemieckich rolników cesarzowa Maria Teresa nie rozszerzyła uchwał patentu, tak samo stanowcza była w sprawie 6 miast wskazanych na potrzeby kolonizacji ludności protestanckiej. Ze względu na ograniczenia religijne, zawodowe stawiane potencjalnym osadnikom oraz brak wsparcia finansowego ze strony rządu dla nowo przybyłych kolonizacja „terezjańska” nie miała przebiegu na masową skalę. Całkiem innym przebieg miało osadnictwo zapoczątkowane przez kolejnego cesarza. Prawny początek działań osadniczych propagowanych przez cesarza Józefa II wyznacza wydany przez niego w 1781 roku patent kolonizacyjny. Na mocy patentu prawo do osadnictwa w Galicji prócz kupców i rzemieślników otrzymali także rolnicy. Większość osadników napływających do Galicji za panowania Józefa II stanowili rolnicy. Nie ograniczała już ludność napływową wyznawana religia, gdyż w listopadzie 1781 roku wydano patent tolerancyjny. Od tej pory akatolicy mogli w dowolnym miejscu monarchii posiadać własny zbór z szkołą (pastorów i nauczycieli) oraz wszelkie prawa obywatelskie: dostęp do godności naukowych i urzędowych, prawo do nabywania ziemi itd. Przyznano szereg udogodnień dla osiedlających się cudzoziemców m.in.:
* zasiłki na potrzeby emigracji w naturaliach i pieniądzu;
* czasowe zwolnienie od opłat majsterskiego i mieszczańskiego;
* rzemieślnicy otrzymywali dom, półrzemieślnicy dom ze stodołą, a rolnicy dom ze stajnią i stodołą;
* zwolnienie od opłat na 10 lat dla rolników;
* rolnicy otrzymywali sprzęty gospodarcze i żywy inwentarz;
* zwolnienie od służby wojskowej. 
Aby rozpędzić maszynę kolonizacyjną i ściągnąć jak najwięcej niemieckich osadników zlecano rozgłaszanie uchwał patentu na obszarach, z których chciano pozyskać kolonistów komisarzom kolonizacyjnym. W miastach krajów nadreńskich werbunkiem kolonistów na rzecz Monarchii Austriackiej trudnili się rezydenci polityczni dworu wiedeńskiego np. w Frankfurcie nad Menem werbował rezydent Franciszek Rothlein, w Rottenburgu nad Neckarem radca dworu Franciszek Blank, w Wirtembergii Bokh, w okręgu Westfalii hr. Metternich. Warunki kolonizacji były bardzo korzystne, toteż zainteresowanie było duże, a pierwsi osadnicy napłynęli do Wiednia już w 1782 roku. „Zwerbowanych kolonistów z krajów nadreńskich kierowano do Wiednia. Przyjeżdżali oni zazwyczaj Dunajem, wsiadając na okręty w Günzburgu poniżej Uhlmu oraz w samym Uhlmie lub przychodzili pieszo drogą przez Wurzburg i Norymbergę. Wiedeń był ich pierwszym etapem podróży. W Wiedniu przejmował przybyszów Józef Antoni Weltz. Weltz skierowywał emigrantów do miejsc przeznaczenia, odbierał paszporty wydawane przez komisarzy werbunkowych, uprawniające do kolonizacji, a wydawał nowe w których wyznaczano dokładnie marszrutę. W paszportach prócz miejsca przeznaczenia i marszruty wymieniano ilość członków rodziny i służbę jak również wydzieloną na podróż zapomogę.” Przybywający koloniści byli zróżnicowani pod względem umiejętności i zamożności, toteż zaczęto ich dzielić na różne grupy. Napływający osadnicy posiadający majątek w gotówce od 200 złr byli uprzywilejowani, co pozwalało na szybszy przydział do miejsca kolonizacji, wybór lepszej lokalizacji, większej ilości gruntu, większe zabudowania, więcej bydła. Do drugiej grupy należeli koloniści nieuprzywilejowani, co jak się można domyślić owocowało gorszymi warunkami lokalizacyjnymi, mniejszą ilością gruntu i bydła. 
Chętnych do osiedlenia się w Galicji było bardzo wiele rodzin, a wielu komisarzy kolonizacyjnych przysyłało więcej kolonistów niż mieli za zadanie. Takie postępowanie i samowolka obnażyły niewydolność i brak zorganizowania struktur administracji odpowiedzialnej za sprawy kolonizacyjne. Przybyłych do Wiednia rodzin było więcej niż przygotowanych miejscach na osiedlenie w Galicji. Nie chciano ich jednak zawracać do krajów nadreńskich, czasowo umieszczano ich w naprędce przygotowanych tymczasowych siedzibach lub wysyłano do już zaludnionych kolonii. Niektóre rodziny czekały na stałe miejsce zakwaterowania nawet kilka lat. Nie radząc sobie z napływającą ludnością kilkukrotnie przerywano akcję osadniczą. Kolonizację wstrzymano na mocy dekretu z sierpnia 1785 roku. Od 1786 roku osadnicy nie napływali tak licznie jak przed laty, zmieniły się zasady i warunki przyjmowania kolonistów. Do 1785 roku na prawie patentu kolonizacyjnego do Galicji przybyło ponad 3 tysiące rodzi niemieckich, a w przybliżeniu ok. 15 tysięcy osadników. 

Niemieckie kolonie w Galicji 


Koloniści osiedlający się w Galicji pochodzili przeważnie z różnych księstw Rzeszy oraz Prus, Francji, Szwajcarii, Holandii. Prym wśród kolonistów wiedli osadnicy z południowych księstw Rzeszy, a głównie z Palatynu. W latach 1782-1785 przybyło z Palatynu 5 311 kolonistów na ogółem 14 669 osadników, czyli 36%. Na 18 cyrkułów w Galicji kolonistów rolników z Niemiec rozmieszczono w 14 cyrkułach, łącznie w 137 miejscowościach. Lista miejscowości zasiedlonych przez kolonistów niemieckich:

1. Cyrkuł Bochnia
Bogucice, Bratucice, Gawłów, Kłaj, Krzeczów, Książnice, Lednica, Majkowice, Niepołomice, Kamionna, Chodenica, Wójtostwo

2. Cyrkuł Brzeżany
Dobrzanica, Kimirz, Pietniczany, Sarniki, Podhajczyki, Uszkowice

3 Cyrkuł Lwów
Brundorf, Drozdowice, Chrusno, Dobrzany, Stodułki, Serdyca, Zimna Woda, Lubiana, Wielkopole, Reichenbach, Szczerzec, Porzecze Janowskie, Karaczynów, Podbereżce, Vorderberg, Winniki, Kamienobród

4. Cyrkuł Rzeszów
Dornbach, Giedlarowa, Czermin, Jaślany, Kliszów, Wola Zarczycka, Padew, Raniżów, Wielka Kurzyna, Mała Kurzyna, Hyki Dębiaki, Ostrowy Tuszowskie, Pławo, Jata, Jeżowe, Kamień, Wólka Tanewska, Tuszów, Dzikowiec

5. Cyrkuł Przemyśl
Berdychów, Rzeczyczany, Podłuby, Mużyłowice, Ożomla

6. Cyrkuł Sambor
Brygidau, Bystrzyca, Nowe Burczyce, Nikonkowice, Uliczno, Korośnica, Kupnowice, Kalinów, Równe, Dublany, Łużek Dolny, Bolechowice, Czukiew, Wypuczki

7. Cyrkuł Sanok
Bandrów Kolonia, Berehy Dolne, Huczko, Hujsko, Makowa Kolonia, Wolica, Smereczna, Pietnica, Stebnik

8. Cyrkuł Nowy Sącz
Deutsch Biczyce, Deutsch Dąbrówka, Szczerez, Gaboń, Gołkowice, Chełmiec, Gaj, Juraszowa, Kadcza, Biegonice, Mokra Wieś, Moszczenica Niżna, Mystków, Naszacowice, Olszanka, Piątkowa, Podegrodzie, Rytro, Stary Sącz, Stadło, Strzeszyce, Świniarsko, Świerkla, Podrzecze, Łącko, Zagórzyn, Żbikowice

9. Cyrkuł Stryj
Nadziejów, Komarów, Nowy Kałusz, Nowica, Nowe Oleksice, Siwka Kałuska

10. Cyrkuł Żółkiew
Młodów, Choronów, Brusno, Dziewięcierz, Kobylnica, Opaka, Żuków, Lipowiec, Ostrowiec, Deutsch Mokrotyn, Basznia, Deutsch Smolin, Mierzwica

Rzemieślnicy i kupcy osiedlili się w miastach: Brzeżany, Dębica (Freyborn Johan, Huber Georg, May Peter, Martinik Heinrich, Schmid Johann), Dobromil, Drohobycz, Hrubieszów, Jaworów, Kamionka Strumiłowa, Lisko, Lwów, Lubaczów, Łańcut, Nowy Sącz, Przeworsk, Rzeszów (Eberhard Franz, Kanzler Philipp, Merger Franz, Penber Anton, Tohrmann Johann), Sambor, Sanok, Sędziszów, Stanisławów, Stary Sącz, Stryj, Szczebrzeszyn, Śniatyn, Tarnów (Pillermayer Johann, Trauttemann Adam, Wachtmann Johann, Zieber Ludwig), Zaleszczyki, Zamość, Żółkiew.

Do grona osadników niemieckich należą moi antenaci noszący nazwiska Welsing i Wenz. Welsingowie przybyli w ramach kolonizacji józefińskiej w 1783 roku z Palatynu do koloni Jeżowe w cyrkule rzeszowskim. Nie znam jeszcze daty osiedlenia się w Galicji rodziny Wenz. Przybyli oni prawdopodobnie do cyrkułu bocheńskiego, a przynajmniej na jego terenie zamieszkiwali od końca lat 80 XIX wieku. Możliwa jest też wersja, że przodkowie przybyli na te tereny jeszcze za czasów I Rzeczpospolitej. Czy uda mi się rozwiązać tą zagadkę genealogiczną pokażą dalsze badania tej gałęzi przodków.


Poszukuję książki:
Wilhelm Franz, Kallbrunner Josef Schriften der Deutschen Akademie
Publikacja zawiera wykazy niemieckich emigrantów z lat 1749-1803 udających się do krajów austro-węgierskich. Wykazy uwzględniają prócz nazwisk miejsce pochodzenia emigrantów oraz ilość osób emigrujących pod jednym nazwiskiem jako zespoły rodzinne.


Źródło:
Lepucki Henryk, Działalność kolonizacyjna Marii Teresy i Józefa II w Galicji 1772-1790.

sobota, 8 lipca 2017

Fotografia w Tarnowie w XX wieku

Pierwsze zakłady fotograficzne zawitały do Tarnowa w latach 60 XIX wieku. Wtedy po raz pierwszy tarnowianie mogli skorzystać z możliwości uwiecznienia swoich twarzy na papierowym kartoniku. Fotografią w XIX wieku zajmowali się: Samet, Schwarz, Bleiweissowie, Stadler, Piotrowski, Starża Majewski, Białoruski, Polkowski, Ryś i Mroczkowscy. Działalność dwóch z wymienionych studiów fotograficznych była kontynuowana w XX wieku, ale powstawały także nowe firmy fotograficzne. XX wiek  był czasem, gdy fotografia na dobre zagościła w naszych domach, a posiadanie albumów z licznymi zdjęciami stało się codziennością, a nie przywilejem najbogatszych warstw społeczeństwa.

Zakłady fotograficzne rozpoczynające działalność w Tarnowie po 1900 roku


Opisane w ostatnim poście dwa zakłady fotograficzne kontynuowały swoją działalność także w XX wieku. Mowa tu o atelier Leona Starża Majewskiego i Tadeusz Mroczkowskiego. Firmę Majewskiego już przedstawiłam, czas więc na dokładniejsze nakreślenie działalności Mroczkowskich. Jak pisałam zakład mieścił się przy ul. Kaczkowskiego 5, naprzeciwko łaźni Neptun. Początkowo prowadzony był przez dwóch braci Aleksandra i Tadeusza Mroczkowskich, jednak zakończyli oni współpracę w 1897 roku. Do 1905 roku zakład samodzielnie prowadził Tadeusz Mroczkowski. Był bardzo pracowity, dbał o komfort klientów, salon urządzony był wygodnie, dbano o nienaganną prezentację zdjęć w witrynach. Zakład był czynny w godzinach 8-18, mocno reklamował swoją działalność w prasie - między latami 1892-1939 ukazało się aż 500 reklam zakładu! Usługi świadczono także poza Tarnowem, a na życzenie klienta zdjęcia kolorowano, wykonywano na porcelanie lub atłasie. Dla zwiększenia zysków Mroczkowscy wydawali albumy z zdjęciami z Tarnowa, robili zdjęcia do publikacji o Tarnowie, do prasy itp. Po śmierci Tadeusza zakładem kierował Edward Kisielewski, a właścicielką była Emilia Mroczkowska. W okresie międzywojennym w wyniku mniejszej ilości zamówień zakład podupadł. Większą część zamówień zaczęły stanowić zdjęcia do dokumentów. Od ok. 1930 roku firmę przejął syn Tadeusza i Emilii Mroczkowskich. Władysław Mroczkowski prowadził zakład przez kolejne 50 lat. Firma Mroczkowskich działała od 1892 do 1983 roku, czyli uwieczniała na zdjęciach Tarnowian prawie 100 lat.

    

W kamienicy na ul. Krakowskiej 16 powstało ok. 1900 atelier Maurycego Huttera. Fotografie Huttera można było podziwiać na wystawie przemysłowo-rolniczej w Tarnowie w 1905 roku oraz w książce Zdzisława Simche Tarnów i jego okolice. Oprócz fotografii Maurycy Hutter zajmował się także działalnością społeczno-polityczną był m. in. prezesem stowarzyszenia rzemieślników żydowskich Jad Charuzim, członkiem PPS. Zakład fotograficzny Huttera istniał do wybuchu II Wojny Światowej. Maurycy Hutter zginął w 1941 roku w Tarnopolu.


Maria Olma-Słopecka była pierwszą kobietą, która założyła zakład fotograficzny w Tarnowie. Maria Olma pracowała wcześniej w atelier Alojzego Olmy w Krakowie pod adresem Podwale 14. W Tarnowie otworzyła samodzielną pracownię w 1908 roku pod szyldem Olma. Zakład oferował obok tradycyjnych zdjęć kopie fotograficzne planów, drzeworytów, rysunków i obrazów oraz portrety olejne i pastelowe, winiety, dyplomy itd. Firma działała do lat 20 XX wieku.

  

W dawnym lokalu Olmy swoją formę założył pochodzący z Białej na Śląsku Wiktor Drejak. Niestety lata 20 to nie był dobry czas na otwarcie interesu, więc w 1926 roku doszło do fuzji studia Adela należącego do Drejaka z firmą ONA działającą w lokalu przy Placu Sobieskiego 2 - własność M. Kadnikowa. Firma mocno walczyła o klienta oferując zniżki dla urzędników państwowych i uczniów, udzielała bezpłatnych porad fotoamatorom i wywoływała za darmo ich filmy, reklamowała się w prasie. W okresie okupacji niemieckiej Wiktor Drejak był jedynym Polakiem prowadzącym zakład fotograficzny w Tarnowie.
Atelier Mojżesza i Reginy Pretzlów powstało ok. 1912 roku. Brak informacji o lokalizacji firmy, wiadomo, że przejęli oni po śmierci Leona Starża Majewskiego w 1915 roku jego zakład przy ul. Nowy Świat 10. Zachowano nazwę firmy - Marya. W okresie międzywojennym Regina Pretzl-Hulles prowadziła zakład samodzielnie, używała pseudonimu Rena Hulles. W 1929 roku Rena Hulles została wybrana do Izby Rzemieślniczej w Krakowie. Zakład fotograficzny działał do wybuchu II Wojny Światowej.


Także do wybuchu II Wojny Światowej działał zakład St. Witzera. Studio fotograficzne zostało założone na przełomie 1927/1928 roku. Siedziba firmy mieściła się pod adresem Bandrowskiego 16. St. Witzer dla zwiększenia zysków przyjmował i odsyłał zamówienia pocztą od klientów mieszkających poza Tarnowem.
W 1928 roku w kamienicy przy ul. Krakowskiej 20 Herman Pflanzer uruchomił zakład fotograficzny Studio. W latach 1925-1928 w lokalu mieściło się atelier Róża. Od 1931 roku Pflanzer wzbogacił swoją ofertę o sprzedaż aparatów i wyrobów fotograficznych. Studio działało do wybuchu II Wojny Światowej, a jego właściciel od 1929 roku był członkiem Krakowskiej Izby Rzemieślniczej. Zakład oferował w celu reklamy oferował m. in. bezpłatne wywoływanie negatywów. W czasie okupacji w tym lokalu pod szyldem Photo-Studio firmę prowadził A. Schilling.


Zakłady fotograficzne rozpoczynające działalność w Tarnowie po 1930 roku


Kolejna z firm pod szyldem Rembrandt działa od przełomu 1930/1931 roku do dnia dzisiejszego. Siedziba firmy niezmiennie mieści się w lokalu na Placu Sobieskiego 2 - wcześniej mieścił się tam wspomniany wcześniej zakład ONA. Działalność atelier rozpoczął fotograf narodowości żydowskiej. Firma oferowała zdjęcia legitymacyjne, pocztówkowe, ślubne, komunijne, grupowe, portretowe itd. Fotograf działał do wybuchu II Wojny Światowej. W latach okupacji zakładem zarządzał A. Schilling (wspomniany powyżej). Od zakończenia wojny do 1975 roku firmę prowadził Jan Sypniewski. Obecnie właścicielem firmy jest E. Mizera.
Zakład Foto-technika i sklep Fotografika Chaskiela Bronsteina istniały w latach 1930-1939. Najpierw Foto-technika prowadziła działalność w lokalu pod adresem Wałowa 16, a później Wałowa 8 - w miejscu pierwszego znanego w Tarnowie atelier A. Sameta. Bronstein reklamował firmę w Tygodniku Żydowskim. W okresach świąt ceny zdjęć były niższe o 50%. Właściciel firm należał do Tarnowskiego Towarzystwa Miłośników Fotografii. W Fotografice amatorzy fotografii mogli wywoływać bezpłatnie negatywy oraz zlecać odbitki i powiększenia. Chaskiel Bronstein wraz z rodziną został deportowany w głąb Rzeszy. Fotografikę podczas okupacji prowadził Żabiński i A. Schilling. Zdjęcia wykonane m. in. przez Bronsteina są częścią albumu i wystawy zatytułowanej „I ciągle widzę ich twarze” powstałej z inicjatywy Fundacji Shalom.
Od 1932 roku w lokalu przy Placu Katedralnym 1 działało atelier Wanda, którego właścicielką była Cecylia Bernakiewicz. W okresie okupacji zakład działał pod nazwą Photo-Wanda. Firma istniała do lat 60 XX wieku.

Podsumowując działalność zakładów fotograficznych w Tarnowie w pierwszej połowie XX wieku można napisać, że kres aktywności wielu z nich przyniosła II Wojna Światowa. W czasie okupacji niemieckiej istniały 4 atelier, a 3 z nich (Photo-Studio, Photo-Wanda, Rembrandt) działały pod nadzorem tzw. Treuhänderów - administratorów z ramienia władz niemieckich. Administratorami firm fotograficznych w Tarnowie byli Żabiński i Schilling. Po wyzwoleniu działalność wznowili Mroczkowscy, Cecylia Bernakiewicz i zakład Rembrandt z nowym właścicielem Janem Sypniewskim. Reszta firm to zupełnie nowo otwarte zakłady fotograficzne.
W XX wieku w Tarnowie prócz zakładów fotograficznych działały też drogerie, które oferowały wywoływanie zdjęć oraz specjalistyczne sklepy z sprzętem fotograficznym i ofertą usług dla amatorów fotografii. W tym zakresie należy wymienić firmy takie jak: Zakład i sklep optyczny Wiktora Żuławskiego, Drogeria Sanitas Franciszka Swarowskiego, sklep Jakuba Wistreicha, Tumafoto Szlomo Thuma, Fotografika Chaskiela Bronsteina.


Źródła:
Gomoła Zbigniew, Tarnowskie zakłady fotograficzne
Gomoła Zbigniew, Tarnowska fotografia amatorska i artystyczna
Zdjęcia kartoników z logo zakładów fotograficznych: Muzeum Historii Fotografii w Krakowie
http://zbiory.mhf.krakow.pl/navigart/select/taxonomy?tid=340&id=taxonomy&limit=25&vt=list

sobota, 1 lipca 2017

Zakłady fotograficzne w Tarnowie w XIX wieku

Albumy zawierające fotografie przedstawiające naszych antenatów są niewątpliwie jednymi z najcenniejszych pamiątek zachowanych w archiwach rodzinnych. Niestety często zdjęcia pochodzące z końca XIX wieku lub nawet 1 połowy XX wieku zawierają twarze osób, które nie możemy powiązać z nazwiskiem. Sama mam dużą kolekcję zdjęć, które z 100 % pewnością nie mogę zestawić z nazwiskami. W określaniu przybliżonej daty powstania posiadanej w zbiorach fotografii pomocna jest wiedza jakie zakłady fotograficzne istniały w danym okresie w okolicy. W Tarnowie na przestrzeni XIX i XX wieku było kilka zakładów fotograficznych, których pieczęć na pewno zdobi rewers chociaż części zdjęć z naszych zbiorów. Pierwsze fotografie w zbiorach tarnowian mogą pochodzić nawet z lat 60 XIX wieku, kiedy to został założony w mieście pierwszy znany dziś zakład fotograficzny. 

Zakłady fotograficzne Tarnowa w XIX wieku


Z zachowanych źródeł wiadomo, że jeden z pierwszych lub pierwszy zakład fotografii w Tarnowie założył w latach 60 XIX wieku A. Samet. Atelier było zlokalizowane przy Placu Pocztowym lub w jego okolicy. Nie znalazłam więcej informacji o pionierze fotografii w Tarnowie. Rodzina Sametów pochodzenia żydowskiego zamieszkiwała w Tarnowie jeszcze w 1 połowie XX wieku.

Pieczęć zakładu fotografii A. Samet z rewersu zdjęcia

Kolejne, także założone w latach 60 XIX wieku atelier było własnością L. Bleiweissa i M. Schwarza. Studio mieściło się w kamienicy Tomasza Wróblewskiego pod adresem Krakowska 4. Na przełomie lat 60/70 XIX wieku firmę przejął S. Bleiweiss, prawdopodobnie syn jednego z wcześniejszych właścicieli. Dbał on o profesjonalny wygląd fotografii, na odwrocie kartonika umieszczał piękny nadruk logo firmy, który drukowany był w Wiedniu. Rozwijającą się firmę Bleiweiss przeniósł w 1882 roku do kamienicy przy ul. Wałowej 6. Przechodniów przed witryny zakładu przyciągały wyeksponowane fotografie Tatr. Po S. Bleiweissie firmę w tym lokalu prowadzili kolejno: Stanisław Stadler, Jan Bednarski, Chaskiel Bronstein. 

   
 

Atelier Stanisława Stadlera działało pod adresem Wałowa 6-8 od 1896 roku. Zakład fotograficzny prowadził działalność także w Rabce i Zakopanem. W 1900 roku Stadler przeniósł się do Krakowa.


Przed latami 80 XIX wieku w Tarnowie działał zakład fotograficzny pod szyldem Fr. J. M. Kraus. Niestety nic więcej o działalności tego fotografa nie udało mi się odnaleźć.


Kolejny fotograf Stanisław Piotrowski otworzył swój zakład fotograficzny w latach 70 XIX wieku pod adresem Chyszowska 3. Fotograf działał w nielegalnym wówczas ruchu socjalistycznym, za co został skazany w 1883 roku. Niedługo później opuścił Tarnów, a w lokalu w 1886 roku powstało atelier Leona Starży Majewskiego (*1844 +1915). Majewski działał już wcześniej w Tarnowie w latach 70 i początkiem lat 80 XIX wieku. Był powstańcem styczniowym. Działał także sezonowo w Iwoniczu i innych miejscach. Prowadził szeroką działalność fotograficzną. Fotografował Tarnów i różne wydarzenia z życia miasta, działał w różnych organizacjach i stowarzyszeniach. W swojej ofercie miał albumy zdjęć Tarnowa, Iwonicza i Heleny Modrzejewskiej. W 1908 roku przeniósł swój zakład do swojego domu przy ul. Nowy Świat 10, a atelier nazwał Marya. Po śmierci Majewskiego jego zakład fotograficzny pod tym samym szyldem przejęła w 1916 roku Rena Hulles.

  

 

Z początkiem lat 70 XIX wieku przy ul. Krakowskiej 11 atelier założył fotograf Grzegorz Białoruski. Od ok. 1880 roku wprowadził zdjęcia z połyskiem, które były nowością. Kartoniki z logo zakładu drukowała forma A. Moll z Wiednia. Białoruski prowadził swój zakład fotograficzny przez ok. 15-20 lat. 

   

   

  

Również początkiem lat 70 XIX wieku swój zakład pod adresem Chyszowska 5 otworzył Antoni Polkowski. Fotograf działał w Tarnowie tylko przez ok. 10 lat. Zakład przejął wspomniany wyżej Leon Starża Majewski.

  

Julian Ryś - absolwent wydziału malarstwa - swój zakład fotograficzny otworzył w 1886 roku. Atelier mieściło się przy ulicy Krakowskiej 9, a pół roku później przy ulicy Kaczkowskiego 5. Swoje studio reklamował jako zakład fotograficzny i artystyczno-malarski. W 1889 roku wydał album z zbiorem widoków Tarnowa. Wykonywał zdjęcia z natury, rodzajowe, kostiumowe, portretowe, grupowe, fotografie kolorowane akwarelą i portrety olejne fotografii. Początkiem XX wieku przeniósł się do Krakowa, gdzie w latach 1902-1914 działało jego atelier przy ulicy Floriańskiej 10.


Po Julianie Rysiu w atelier przy Kaczkowskiego 5 swoją działalność prowadzili Tadeusz i Aleksander Mroczkowscy. Tadeusz Mroczkowski (oraz jego żona Emilia) uczył się zawodu w Krakowie w zakładzie Walerego Rzewuskiego. Aleksander Mroczkowski był malarzem, zajmował się kolorowaniem i retuszowaniem zdjęć. Współpraca braci trwała do 1897 roku, a później do 1905 roku zakład prowadził Tadeusz Mroczkowski.


W tym samym czasie działało w Tarnowie kilka zakładów fotograficznych. Większość fotografów prowadziła swoją firmę tylko parę lat, co na pewno odpowiednio zawęzi czas, w którym powstały zdjęcia zgromadzone w naszych albumach. Niewielka ilość zakładów była zapewne spowodowana tym, że początkowo tylko zamożni członkowie społeczeństwa mogli pozwolić sobie na skorzystanie z usług atelier. Dopiero końcem XIX wieku stało się powszechne uwiecznianie ważnych uroczystości rodzinnych i zamawianie zdjęć portretowych. Fotografia dała nam możliwość ujrzenia postaci naszych antenatów, zapoznania się z ich wyglądem fizycznym. Jest to bardzo przyjemna pamiątka, dbajmy więc o jej odpowiednie przechowywanie, aby zachowane fotografie jak najdłużej cieszyły nasze oczy.

Źródła:
Gomoła Zbigniew, Tarnowskie zakłady fotograficzne
Zdjęcia kartoników z logo zakładów fotograficznych: Muzeum Historii Fotografii w Krakowie
http://zbiory.mhf.krakow.pl/navigart/select/taxonomy?tid=340&id=taxonomy&limit=25&vt=list

sobota, 24 czerwca 2017

I Wojna Światowa - służba wojskowa Tarnowian i okolicznych mieszkańców

Znajdując metryki urodzenia naszych krewnych urodzonych na przełomie XIX i XX wieku zadajemy sobie pytanie w jakiej armii służył nasz dziadek lub pradziadek podczas I Wojny Światowej: rosyjskiej, pruskej, czy austro-węgierskiej. Informacji na temat lat 1914-18 jest bardzo dużo, a wybór najbardziej dla nas przydatnych ogranicza brak wiedzy, w którym oddziale służył nasz przodek. W tym zakresie panowała generalnie zasada terytorialności, czyli nasz antenat zgłaszał się do najbliższej miejscu zamieszkania jednostki uzupełnień. W Tarnowie stacjonowały w 1914 roku sztaby 57. Pułku Piechoty (Galizisches Infanterieregiment Nr. 57) i 2. Galicyjskiego Pułku Ułanów (Ulanenregiment Furst zu Schwarzenberger Nr. 2). Jak na razie znam przebieg służby wojskowej tylko jednego z moich przodków, a u pozostałych dwóch mogę się domyślać, na podstawie miejsca, w którym zamieszkiwali i umiejętności jakie w tym czasie posiadali.

Pradziadkowie w c. k. armii Austro-Węgier


W 1914 roku wszyscy moi antenaci żyli na terenie Galicji wchodzącej w skład Monarchii Austro-Węgierskiej. Moi pradziadkowie urodzili się pomiędzy latami 1893-1907, a prapradziadkowie 1858-1868. Łatwo zauważyć że służba wojskowa w armii wojsk zaborcy była losem 3 z 4 moich pradziadków. Byli kawalerami oraz wraz z kolejnymi upływającymi latam wojny w wieku objętym poborem do wojska. Najstarszy z tego grona pradziadek Adolf Stefan Wenz urodził się w 1893 roku, zakładam więc, że został zmobilizowany już od początku formowania wojsk. W 1914 roku w Tarnowie był sztab i komenda uzupełnień 57. Pułku Piechoty i 2. Pułku Ułanów (pobór odbywał się w budynku Stowarzyszenia Rękodzielników „Gwiazda” ul. M. Kopernika). Pradziadek mieszkał w Strusinie, największej dzielnicy miasta i zapewne stawił się do terytorialnie przypadającej jednostki wraz z braćmi: Andrzejem i Józefem. Nie wiem czy służbę odbył w oddziałach piechoty czy ułanów, ale w Strusinie były koszary szwadronu 2. Pułku Ułanów, a z opowieści wiem, że był znany z zamiłowania do koni, które miał w stajniach praktycznie do końca swojego życia. 
W wyniku ciągłych braków żołnierzy na froncie nowe ustawy obniżały wiek poborowych i przesuwały górną granicę poboru. Ofiarom tych zmian był zapewne mój prapradziadek Stefan Wenz. W 1917 roku jego żona Anna sprzedaje nieruchomość mieszczącą się w Strusinie i kupuje dom z kawałkiem gruntu na przedmieściach Tarnowa. Akty mówią, że jest ona właścicielką, a później nabywczynią nieruchomości. Myślę, że jeśliby jej mąż byłby obecny w tym czasie w Tarnowie, to on figurowałby w kontraktach kupna-sprzedaży. Prapradzidek zmarł w 1921 roku, co obala przypuszczenie, że Anna była wdową. W chwili spisywania aktów mógł być on na froncie - w 1917 roku liczył 52 wiosny. Jeśli tak się stało to praprababka Anna została sama z córką Ludwiką Anną i pomysł przeniesienia się na wieś był dobrą decyzją. Zdarzało się, że w Tarnowie trwały walki, zarówno Rosjanie jak i Austriacy z Niemcami wkraczali w granicę miasta. Zniszczenia miasta wraz z mijającymi latami były coraz większe, ludzie stawali się coraz ubożsi, rosły napięcia i niezadowolenie. Na wsi praprababka wraz z córką do dyspozycji miała kawałek ziemi pod uprawę, żyła w miejscu oddalonym o kilka kilometrów od linii frontu i bliżej swojej rodziny. Prababka doczekała szczęśliwego powrotu do domu wszystkich synów, możliwe, że po powrocie nie uchylili się od obowiązku służby w Wojsku Polskim - pradziadek związek małżeński zawarł dopiero końcem 1921 roku. Powrócił także jej mąż - o ile moje podejrzenia o jego pobycie na froncie są zgodne z rzeczywistością. 
Pradziadek Wojciech Ludwik Golec był kilka lat młodszy, urodził się w 1900 roku. W dniu wybuchu I Wojny Światowej miał skończone 14 lat i od niedawna pobierał nauki u szewca Stanisława Walaszka. Terminował zapewne po odliczeniu niewielkich przerw w nauce ok. 2 lata, a później ok. 1917 lub 1918 roku i jego dosięgnął pobór. Ciekawa jestem czy skorzystano w wojsku z jego niewielkiego doświadczenia wyniesionego z praktyki czeladniczej. Może został pomocnikiem szewca, w końcu obuwie żołnierzy ktoś musiał łatać.

Szewcy w wojsku, 1915 rok. Fot. Stanisław Janowski.
Źródło:  http://www.mhf.krakow.pl/

Po zakończeniu I Wojny Światowej zapewne służył w szeregach Wojska Polskiego. Termin wznowił w Tarnowie u szewca Ozjasza Rozenbauma w lipcu 1922 roku na 8,5 miesiąca, a później  po zdaniu egzaminu czeladniczego otworzył samodzielny zakład szewski.
Pradziadek Józef Żmuda, także urodził się w 1900 roku. Był prawie 3 miesiące młodszy od wcześniej wspomnianego pradziadka Wojciecha Golca. Służbę w piechocie armii Austro-Węgier rozpoczął mając zaledwie 17 lat i 8 miesięcy - 1 lutego 1918 roku. W wojsku był do 1 listopada 1918 roku, a od 20 grudnia 1918 roku służył w piechocie Wojska Polskiego w stopniu starszego szeregowego. W armii WP był prawie 3 lata, służbę zakończył 21 października 1921 roku.

57. Pułk Piechoty, czyli pułk Ziemi Tarnowskiej


W ramach komendy uzupełnień 57. Pułk Piechoty rekrutował poborowych w Tarnowie - tam stacjonował 3 i 4 batalion. 1 batalion stacjonował w Bochni, a 2 w Zenicy leżącej dziś na terenie Bośni i Hercegowiny. 57. Pułk Piechoty wchodził w skład 24. Brygady, 12. Krakowskiej Dywizji Piechoty, 1. Armii pod komendą generała Wiktora Dankla. 1. Armia jako front galicyjski podlegała generałowi Franzowi Conradowi von Hötzendorf.


Liczba batalionów była zmienna, w zależności od strat na froncie komasowano je w zbiorcze bataliony, podobnie czyniono z brygadami. Stała była przynależność do 12. Krakowskiej Dywizji Piechoty, 1. Armii i o tych formacjach należy szukać informacji w szczególności. Końcem wojny od czerwca do września 1917 r. pułk należał do różnych dywizji i formacji wyższego rzędu: 6. Dywizji Piechoty, 18. Dywizji Piechoty oraz 43. Dywizji Strzelców. Od września 1917 r. do końca wojny pułk należał do 57. Dywizji Piechoty.
Szkolenie rekruta trwało 8-12 tygodni, każdy żołnierz  musiał złożyć przysięgę na wierność cesarzowi: Składamy przed Bogiem Wszechmogącym uroczystą przysięgę, Jego Apostolskiemu Majestatowi, naszemu Najjaśniejszemu Księciu i Panu, Franciszkowi Józefowi Pierwszemu, z Bożej Łaski Cesarzowi Austrii, Królowi Czech, (...) i Apostolskiemu Królowi Węgier, obowiązującym ustawom naszej Ojczyzny być wiernymi i posłusznymi, oraz najwyższym Generałom, w ogóle wszystkim naszym przełożonym i wyższym być posłusznymi, ich czcić i chronić, wykonywać ich nakazy i rozkazy we wszystkich służbach, przeciw każdemu wrogowi, ktokolwiek by to był, na wodzie i na lądzie, w dniu i w nocy, w bitwach, w szturmach, każdego rodzaju bojach i przedsięwzięciach, jednym słowem, w każdym miejscu, o każdym czasie i we wszystkich okazjach bić się odważnie i mężnie, naszych oddziałów, dział, chorągwi i sztandarów w żadnym wypadku nie opuścić, nie wchodzić nigdy z wrogiem w najmniejsze porozumienie, oraz zachowywać się zawsze stosownie do ustaw wojennych, jak przystoi mężnym wojownikom, godnie i z honorem żyć i umierać. Tak nam dopomóż Bóg. Amen!”
Szlak bojowy 57. Puku Piechoty był długi i przebiegał przez praktycznie wszystkie fronty na których walczyły wojska armii Austro-Węgier. Rozpoczął się od frontu północnego (galicyjskiego):
- sierpień 1914 roku bitwa pod Kraśnikiem, następnie odwrót przez San do Galicji,
- wrzesień 1914 roku bitwa pod Lublinem,
- październik 1914 roku walki na północ od Wisły, następnie pod Sandomierzem i atak na Dęblin,
- listopad 1914 roku walki pod Opatowem, bitwa pod Krakowem,
- grudzień 1914 roku pościg za wojskami rosyjskimi na północ od Wisły, walki Limanowa-Łapanów i nad Nidą.
Następnie wojska przegrupowano w okolice Gorlic gdzie toczyli walki w szeregach 6 Korpusu do maja 1915 roku - walki ofensywy państw centralnych. Po przełomie pod Gorlicami walki toczono także w maju w bitwie pod Rzeszowem, Jarosławiem i Radymnem. W czerwcu 1915 żołnierze walczyli pod Mościskami, Lubaczowem, Gródkiem, Magierowem i w okolicach Lwowa. Sierpień 1915 roku to walki w okolicach Ostrowa, później Brześcia Litewskiego, który po oblężeniu zdobyli we wrześniu 1915 roku. Kolejno powrót na południe: walki w Rawie Ruskiej i nad rzeką Strypą. Na przełomie roku 1915/1916 pułk walczył w okolicach Dobropola, później w okopach w okolicy Buczacza. Czerwcowa ofensywa Rosjan odrzuciła wojska do Galicji Wschodniej. Lato 1916 roku to walki pod folwarkiem Okopy, Oleszą, nad rzeką Dniestr, a później rzeką Złota Lipa. Na jesień 1916 roku pułk wycofano w Karpaty, w okolice Marmarosz-Sziget. Następnie w 1917 roku przerzucono ich z Bukowiny na front włoski, gdzie pułk walczył do końca I Wojny Światowej. W czerwcu 1917 roku żołnierze spod czarno-żółtych sztandarów odbili z rąk Włochów szczyt Mount Ortigara. Kolejno w szeregach 86. Brygady Piechoty z 43. Dywizji Strzelców pułk wziął udział w bitwach pod Isonzo. Rok 1918 to głównie walki we Włoszech nad rzeką Piawą aż do upragnionego listopada 1918 roku, kiedy to 57. Pułk Piechoty zakończył walki na froncie I Wojny Światowej.

Karta z księgi wpisowej 57. Pułku Piechoty.
Źródło: AP oddział w Tarnowie

W Archiwum Państwowym oddział w Tarnowie znajduje się księga wpisowa żołnierzy 57 PP. Daje ona ogólny pogląd na terytorialny osób zwerbowanych do służby, są to jednak wpisy tylko kilkuset osób, co świadczy o tym, że jest to tylko jedna z ksiąg. Żołnierze  pułku pochodzili z Tarnowa i okolicznych miejscowości, ale także z Jasła, Dębicy, Wadowic, Brzeska czy Bochni. Zdecydowana większość wpisanych do księgi żołnierzy to Polacy, są tam także urodzeni np. w Wiedniu Austriacy, Czesi, czy Żydzi. Nazwiska zmarłych żołnierzy oznaczone są krzyżem, są także informacje o przebytej chorobie, ranach, odznaczeniach oraz dacie zwolnienia żołnierza ze służby w wojsku. Informacji o rannych lub zmarłych żołnierzach można szukać w internecie np. na stronie http://kramerius.nkp.cz/ lub http://anno.onb.ac.at/ oraz w publikacjach zbierających wiadomości o cmentarzach wojennych np. Frodyma Roman, Cmentarze wojenne z I Wojny Światowej na Ziemi Tarnowskiej


Źródła:
Szczepanik Wacław, Sterkowiec-Dziekanów podczas I Wojny Światowej, 57 Pułk Piechoty
Nowakowski Tomasz, Armia Austro-Węgierska 1908-1918
http://www.mmtarnow.com/2012/07/kawaleryjskie-tradycje-tarnowa.html
http://austro-wegry.info/viewtopic.php?t=1115
http://galicyjski.blogspot.com/2015/05/komendanta-57-tarnowskiego-puku.html
http://www.mhf.krakow.pl/ 

sobota, 17 czerwca 2017

A jednak Straszęcin!

W jednym z poprzednich postów pisałam o przodkach mojej prababci Anny z domu Tryba Żmudowej pochodzącej ze wsi Żdżary w gminie Czarna. Opracowując wywód przodków prababci korzystałam z mikrofilmów dostępnych w Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie. Zawartość mikrofilmu była opisana jako parafia Machowa. Ponad miesiąc temu chciałam ponownie skorzystać z tego mikrofilmu, aby sprawdzić informacje dotyczące małżeństw w tej gałęzi. Niestety czytnik był już zarezerwowany, wobec czego sprawdzono dostępność kopii ksiąg dla podanego przeze mnie zakresu dat. Kopie w formie papierowej były w archiwum, zaczęłam więc ich przeglądanie. Okazało się, że w kopiach papierowych metryk w parafii Machowa nie ma kart dotyczących wsi Żdżary. Zaskoczyło mnie to, że mikrofilm nie pokrywa się z wersją papierową. Nawet bardzo zaskoczyło. Sprawdzono w wykazie Żdżary. Były (i nadal są) 4 miejscowości o tej nazwie w diecezji tarnowskiej. Dane zawarte w książce dalej wskazywały na parafię w Machowej. No, ale skoro akt nie było cóż począć... Bogatsza w wiedzę zaczerpniętą z Słownika geograficznego poprosiłam o akta parafii w Straszęcinie. Bingo! Trafiłam na potrzebne mi akta.

Parafia w Straszęcinie


Straszęcin to bardzo stara parafia, praktycznie równolatka obecnej Katedry w Tarnowie. W wiekach średnich ziemia ta była własnością rodu Gryfitów, mającego swoje dobra m. in. w dawnej Małopolsce i na Śląsku. Pierwszy kościół wzniesiono już w XIII wieku, a w połowie XIV wieku powstał Dekanat Straszęcin. W skład dekanatu (w różnych okresach) wchodziły następujące miejscowości: Straszęcin, Chotowa (dawniej Kotowa), Głowaczowa, Golemki (dawniej Goleńkowa), Góra Motyczna (dawniej Góra Zabawska et Moticzina), Grabiny (dawniej Grabie), Przyborów, Ruda, Słupie, Wola Wielka (dawniej Górska Wola), Wola Żyrakowska, Żdżary (dawniej Zary, Źdźiary), Żyraków. W XV wieku postawiono kolejny kościół, który następnie  przebudowano i powiększono w XVIII wieku. Wojny i kolejne zabory Polski nie miały większego wpływu na kondycję kościoła, budynek był w dobrym stanie do pierwszej połowy XIX wieku. W 1874 roku w wyniku pożaru, który strawił plebanię i jej zabudowania gospodarcze została nadszarpnięta struktura świątyni. Stary, drewniany kościół został częściowo zniszczony podczas I Wojny Światowej. Zrujnowane fragmenty odbudowano i świątynia służyła mieszkańcom aż do pożaru w 1944 roku. W latach 90 XIX wieku zdecydowano o budowie nowego kościoła, który ostatecznie został oddany do użytku mieszkańcom dopiero po II Wojnie Światowej - kościół p. w. Niepokalanego Serca NMP, a obecnie p. w. Wszystkich Świętych i Niepokalanego Serca NMP.

Podupadający kościół w Straszęcinie w 1930 roku.
Fotografia: http://spuscizna.org/spuscizna/history-church.html


   

Tuż za ogrodzeniem kościoła znajduje się cmentarz parafialny. Na uwagę zasługują kaplice zawierające szczątki członków rodzin ks. Jabłonowskich z Przyborowa, hr. Reyów z Przyborowa, rodziny Stubenvollów oraz pojedyncze nagrobki m. in. Michała Gila (malarz, rzeźbiarz, poeta ludowy) i Stanisława Mroczka (żołnierz AK).

Akta metrykalne - karty dla wsi Żdżary


W 1890 roku Żdżary odłączyły się od parafii w Straszęcinie. Nie oznacza to jednak, że powstała wtedy we wsi samodzielna parafia. Wioska została przyłączono do opisanej w jednym z wcześniejszych postów parafii w Machowej. Dopiero 100 lat później, w latach 90 XX wieku Żdżary doczekały się własnego samodzielnego kościoła parafialnego p. w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Fakty te tłumaczą obecność metryk zarówno w zasobach parafii w Straszęcinie jak i w Machowej. Kopie papierowe metryk złożonych w Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie są w dobrym stanie. Pisane były starannym i wyraźnym pismem. Wpisy rozpoczynają się od roku 1800 dla narodzin, małżeństw i zgonów. Nie znalazłam informacji, która tłumaczyłaby co się stało z wcześniejszymi księgami metrykalnymi. Podejrzewam, że większość ksiąg została spopielona przez ogień podczas pożaru plebani w 1874 roku. Akta z lat 1800-1900 nie są w pełni kompletne posiadają braki, w wyniku czego nie ma akt metrykalnych dla kilku roczników XIX stulecia. Na podstawie tych metryk możliwym było dla mnie stworzenie wywodu przodków Anny Żmudowej tylko do jej prapradziadków, czyli moich 5xpradziadków. W przypadku 5xprababki Petronelli Gizowskiej poznałam dane jej ojca - Macieja Gizowskiego. Prawdopodobnie przy bardziej dokładniejszym przeglądnięciu akt będę mogła wskazać dane jeszcze kilku innych 6xpradziadków. W Żdżarach w kręgu mojego zainteresowania są głównie nazwiska: Tryba, Nosal, Cygan i Bieniek.

Przy okazji..


Pisząc tego posta napotkałam na ciekawą informację podaną przez Słownik geograficzny: „W 1581 Straszęcin dzielił się na 3 części: Waleryana, Jana i Andrzeja Bąków.” Źródłem tych danych jest 13 tom Źródeł Dziejowych opracowany przez Adolfa Pawińskiego Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym. Małopolska. Tom 3. Publikacja jest dostępna online za pośrednictwem Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej. Ciekawe wydawnictwo.

Parafia Straszęcin. Źródło: Pawiński A.,
Źródła Dziejowe tom 14, dostępne w WBC

Po przejrzeniu rozdziału 3 traktującego o dystrykcie pilzneńskim dowiedziałam się, że w tym czasie oprócz Straszęcina rodzina Bąków posiadała także: Grabiny, Górę Motyczną (w części) oraz Wolę Wielką. Czyli 4 z 9 wiosek należących do parafii Straszęcin. Kolejny tom wydawnictwa zawiera wykaz właścicieli i ich majątków oraz wysokość opłat (pobory i pogłówne) w 1508 roku. 73 lata wcześniej właścicielem dóbr był n. Zbigniew Bąnk de Sthraszączyn (z Straszęcina).

Parafia Straszęcin. Źródło: Pawiński A.,
Źródła Dziejowe tom 15, dostępne w WBC


Z znalezionych w księgach informacji wiem, że w 1806 roku mój 5xpradziadek Franciszek Bąk żeni się w sąsiedniej parafii Łęki z Anną Janas. Franciszek Bąk urodził się ok. 1785 roku, nie sprawdzałam jeszcze czy w Łękach jest jego metryka urodzin. Jest duża szansa, że był potomkiem owych Bąków z parafii Straszęcin. Jeśli tak było, obecnie jest to nie do zweryfikowania z powodu braku metryk Straszęcina starszych niż 1800 rok. Wielka szkoda mogła to być interesująca gałązka przodków. Ostatnią nadzieją mogą być pilzneńskie księgi sądowe, może uda mi się odnaleźć jakieś testamenty lub inne dokumenty rodziny Bąk, które pomogą mi w badaniach genealogicznych. Szansa na nowe odkrycie istnieje, podjąć próbę nie zaszkodzi.

Źródła:
http://dir.icm.edu.pl/Slownik_geograficzny/Tom_XI/391
http://dir.icm.edu.pl/Slownik_geograficzny/Tom_XIV/752
http://www.parafiastraszecin.pl/index.htm
http://tarnowskiekoscioly.net/index.php/koscioly/391-straszecin-kosciol-wszystkich-swietych
http://spuscizna.org/spuscizna/
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=1814
Zdjęcia:
Nr 2: Parafia w Straszęcinie obecnie. Fotografia: Marek Sztorc
Nr 3: Wnętrze kościoła. Fotogragfia: http://www.parafiastraszecin.pl/