sobota, 27 maja 2017

Janusiowie z Rzędzina

Wieś Rzędzin obecnie jedna z dzielnic Tarnowa to miejsce, które opisuję na blogu kolejny już raz. W domu w Rzędzinie mieszkałam pierwsze lata mojego dzieciństwa, tam urodziła się moja mama, a wcześniej jej rodzice. W 1901 roku przyszła tam na świat mama mojej babci, czyli moja prababcia. W tej wsi urodzili się praktycznie wszyscy poznani przeze mnie do tej pory antenaci mojej prababci Marii Golec z domu Januś. Rodzina Januś jest jedną z najstarszych rodzin wywodzących się z Rzędzina. 

Gałąź rodziny Januś


W 1901 roku w Rzędzinie przyszła na świat moja prababcia Maria. Była córką Jana Januś i Wiktorii z domu Saratowicz. Prapradziadkowie zawarli związek małżeński w 1888 roku. Doczekali się narodzin ośmiorga dzieci:

1. Wiktoria (*1889)
2. Stanisław (*1890-11-23 +1891-1-22)
3. Tomasz (* 1892-4-7 +1893-2-17)
4. Ignacy (*1893 + 1961) oo Stefania Galus
5. Stanisław (*1895 +? USA)
6. Anna (*1898 + 1956)
7. Jan (*1900-1-3 + 1900-2-9)
8. Maria (*1901 +1994) oo Wojciech Golec

Rodzina mieszkała w domu nr 56. Prapradziadkom urodziło się 5 synów, niestety 3 zmarło w wieku niemowlęcym. Stanisław i Ignacy, którzy dożyli wieku dorosłego wyemigrowali do USA. Siostry prababci wyszły za mąż, jedna z nich przeniosła się z rodziną w inne miejsce. Jednia wersja mówi, że wyjechała do Nowego Targu, druga zaś, że do Tarnobrzegu. Prababcia była najmłodszym dzieckiem Jana i Wiktorii małżonków Janusiów.
Rodzicami Jana byli Jakub Januś i Maria z domu Walaszek. Pobrali się oni 1853 roku i zamieszkali wspólnie w domu nr 56. Był to rodzinny dom Marii. Para była na pewno rodzicami: Agnieszki, Jana, Anny, Jakuba, Wojciecha.
Rodzice Jakuba - mojego praprapradziadka to Tomasz Januś i Katarzyna z domu Rysiewicz. 4xpradziadkowie pobrali się w Rzędzinie w 1818 roku i zamieszkali w domu rodzinnym Tomasza pod nr 63. W związku tym przyszła na świat spora gromadka dzieci: Katarzyna, Franciszek, Maria, Jan Antoni, Franciszka, Jakub Stanisław, Anna, Piotr Paweł, Józef Tomasz. W 1846 roku owdowiała Katarzyna zawarła związek małżeński z Franciszkiem Curyło, a następnie już w listopadzie 1847 roku wyszła ponownie za mąż, tym razem za Tomasza Starostkę.
Rodzicami mojego 4xpradziadka Tomasza byli Franciszek Januś i Katarzyna z domu Zaucha. Para mieszkała także w domu nr 63 i była rodzicami m. in.: Marianny, Agnieszki, Zofii, Reginy i Tomasza. Odmiana nazwiska Katarzyny w aktach urodzenia dzieci sugeruje, że było to jej nazwisko panieńskie: Zauszonka, Zauchówna. Niestety Zauchowie nie pochodzili z parafii Tarnów-Katedra. Na pewno były rodziny o tym nazwisku w parafii Lisia Góra i wioski, parafii Wola Rzędzińska, parafii Łęki Górne oraz zapewne w innych parafiach występujących w okolicy. Franciszek Januś urodził się ok. 1760 roku, a najpewniej wcześniej.
Ciekawą informację znalazłam w Aktach w sprawach chłopskich Hrabstwa Tarnowskiego. Ok. 1752 roku Kazimierz Janus karczmarz z Rzędzina piszę suplikę do księżnej Sanguszkowej skarżąc się na dodatkowe obciążenia narzucone przez zarządcę m. in. karczmarz Janus musiał dodatkowo odrabiać półtorej dnia pańszczyzny, oddawać dwa korce owsa, wozić wodę do dworu w okresie żniw, a jak pisze: tego nigdy nie bywało, co sobie panowie teraźniejsi pozwalają. Wynika z tego, że Janusiowie zamieszkiwali Rzędzin już w 1 połowie XVIII wieku, a pamiętajmy że inwentarz z 1745 roku podaje, że Rzędzin zamieszkuje 6 kmieci, 5 zagrodników i 2 komorników, a przyrost osadników nastąpił w 1753 roku. Czyli rodzin o nazwisku Januś nie mogło być w tym czasie wiele w Rzędzinie. Możliwe, że karczmarz Kazimierz Janus był ojcem mojego 5xpradziadka Franciszka Janusia. Jeśli księgi metrykalne potwierdzą ich pokrewieństwo będzie to dla mnie bardzo ciekawe odkrycie.

Fragment wywodu przodków po mieczu Marii Golec z domu Januś

Nazwisko Januś było dość szeroko reprezentowane w różnych dzielnicach Tarnowa. W XIX wieku Janusiowie licznie zamieszkiwali: Strusinę, Chyszów i Rzędzin. Nazwisko to pojawiało się także w księgach Lisiej Góry i Łęk Górnych, Woli Rzędzińskiej. Moja linia rodu Janusiów na pewno od połowy XVIII wieku do końca XX wieku mieszkała w Rzędzinie i ten okres czasu mam udokumentowany. Jako ciekawostkę podam, że w Rzędzinie równocześnie z moim prapradziadkiem Janem Janusiem żyło jeszcze co najmniej 2 innych Janów Janusiów. Można być wdzięcznym, że galicyjskie księgi urodzeń podają trzy pokolenia, inaczej trudno byłoby mi odróżnić mojego przodka od pozostałych Janów Janusiów. Ciekawie wygląda w księgach zapis Jan Januś syn Jana Januś syna Jana Januś. Na szczęście w mojej bezpośredniej linii ominęło mnie to dobrodziejstwo nadmiaru Janów Janusiów. Reasumując nazwisko Januś pojawia się w księgach parafii Tarnów-Katedra całkiem licznie w różnych wsiach należących do parafii. Zapisywane było w XIX wieku w formie Januś, ale już w XVIII wieku w formie Janus, Janusz. Wydaje mi się, że to z Rzędzina do innych dzielnic Tarnowa przybyli Janusiowie, ale wymaga to dłuższego przeglądu wszystkich wywodów, żeby zorientować się, które linie i w jakim czasie zbiegają się z sobą. Moim celem na dzień dzisiejszy jest odnalezienie aktu urodzenia Franciszka Janusia, który udowodni lub wykluczy moją hipotezę, że jest on synem karczmarza. Mam nadzieję, że dalsze badania tej linii przyniosą nowe informacje i pozwolą mi określić kiedy rodzina przybyła do wsi Rzędzin. Z pewnością jeszcze sporo pracy przede mną. Wieś Rzędzin jeszcze na długo pozostanie w kręgu moich badań genealogicznych. Nie tylko Janusiowie pochodzili z tych okolic, ale także m. in. Starostkowie, Walaszkowie, Babkowie (Bobkowie) i inni. To już opowieści na kolejny wpisy.


sobota, 20 maja 2017

Przodkowie o nazwisku S(z)ponder

Nazwisk w moim wywodzie przodków do bliższego opisania zostało jeszcze sporo. W poprzednich postach przedstawiałam najdłuższe linie z mojego wywodu, czyli nazwiska moich pradziadków: Golec, Kajpust, Starzec, Tryba, Wenz, Żmuda. Pozostały jeszcze do nakreślenia pradziadkowie z rodzin: Bryg z Jodłówki-Wałek i Januś z Tarnowa-Rzędzina. W tym poście chcę podzielić się informacjami jakie zebrałam o jednej z krótszych gałęzi, która dotyczy moich antenatów noszących nazwisko S(z)ponder.


Praprapraprababcia z rodziną i jej przodkowie


Po raz pierwszy nazwisko Sponder pojawiło się w moim wywodzie przodków wraz z osobą mojej praprapraprababci Marianny Starostka z domu Sponder. W akcie ślubu antenatów z 1844 roku nazwisko panny młodej zapisano w formie Szponder.

Księga małżeństw parafii Tarnów-Katedra, rok 1844

W metryce małżeństwa podano infromacje, że Marianna jest córką zagrodnika Józefa Szponder i jego małżonki Franciszki z domu Łabno. Dane w akcie nie mijają się z prawdą, poza jednym szczegółem. Ojcem Franciszki był Grzegorz Babka (Bobka), a jej ojczymem Walenty Łabno, czyli rodowe nazwisko Franciszki to Babka (Bobka). Cofając się wstecz, w księdze ochrzczonych w roku 1824 znajdziemy akt urodzenia Marianny Szponder.

Księga urodzonych parafii Tarnów-Katedra, rok 1824

W powyższym akcie urodzenia z 1824 roku nazwisko rodziny brzmiało Sponder. Z sprawdzonych zapisów w aktach ksiąg tarnowskiej katedry na przestrzeni XIX wieku można wyciągnąć wniosek, że pisownia nazwiska zmieniła się z Sponder na Szponder końcem lat 20 XIX wieku i była kontynuowana w XX wieku, aż do dnia dzisiejszego. We wcześniejszych księgach metrykalnych nazwisko zapisywano w formie Sponder. Marianna urodziła się w Rzędzinie w domu nr 8. Dziewczynka była pierwszym dzieckiem moich 5xpradziadków - Józefa Sponder i Franciszki z domu Babka. Józef i Franciszka pobrali się w Rzędzinie 19 grudnia 1822 roku. Dla obojga nowożeńców był to pierwszy związek małżeński. Para zamieszkała w domu rodzinnym Józefa, czyli pod nr 8. Dom znajdował się blisko domów należących do zabudowań dworskich, które zajmowały nr 1-4. Był to także dom, w którym urodził się mój antenat w 1799 roku. Józef był synem Antoniego Sponder i Franciszki z domu Dębskiej. Z księgi urodzeń wynika, że moi 6xpradziadkowie byli rodzicami: Antoniego, Józefa, Macieja, Jana, Walentego i Ignacego urodzonych w Rzędzinie w latach 1796-1807.

Potomkowie Antoniego Sponder

W latach 1784-1795 nie urodziły się w Rzędzinie inne dzieci tej pary, ani żadne inne noszące nazwisko Sponder lub Szponder. W sprzyjających mi okolicznościach może to oznaczać, że Antoni i Franciszka zawarli związek małżeński ok. 1795 roku i zdarzenie miało miejsce w parafii Tarnów-Katedra. Nie spotkałam się na przełomie XVIII/XIX wieku z innymi Dębskimi w tej parafii, więc może być różnie. Może przeoczyłam nazwisko, gdyż wystąpiło tylko kilkakrotnie. W 1813 roku w sąsiedniej parafii w Lisiej Górze zmarł MD Karol Dębski, a kilka lat wcześniej Franciszek Dębski (nobilis). Ta rodzina Dębskich raczej niej jest poszukiwaną przeze mnie rodziną Franciszki Dębskiej. Kluczowym dokumentem będzie akt ślubu Antoniego Sponder i Franciszki Dębskiej, może przyniesie ciekawe informacje o pochodzeniu państwa młodych? Na dzień dzisiejszy moje poszukiwania zatrzymały się na pokoleniu moich 6xpradziadków. Dalsza kwerenda akt metrykalnych pozwoli dodać kolejne pokolenie przodków do wywodu.

Spekulacje dotyczące nazwiska S(z)ponder


Kolejnym krokiem w moich poszukiwaniach będzie próba odnalezienia aktu urodzenia mojego 6xpradziadka Antoniego Sponder. Otrzymałam informację, że w latach 1760-1780 w parafii Tarnów-Katedra urodziło się kilkoro dzieci o nazwisku Sponder w miejscowościach: Rzędzin, Krzyż i Zawada. Są to sąsiadujące z sobą miejscowości, więc owi Sponderowie mogą być ze sobą spokrewnieni. W przeciągu 20 lat urodziło się w parafii zaledwie kilkoro dzieci, więc szansa na pokrewieństwo jest jeszcze większa. Istnieje też możliwość, że Antoni urodził się w Rzędzinie, a nawet może w domu nr 8. Niemniej nazwisko Szponder występuje w Polsce dość rzadko - nosi je ok. 500 osób. Wiem na pewno, że jedna z gałęzi w XX wieku zmieniła nazwisko z Szponder na Schab. Ogólnie jest to całkiem chwytliwe nazwisko dla osoby wykonującej jeden z zawodów Cechu Wędliniarzy i Rzeźników. Była w Tarnowie gałąź rodziny, która trudniła się masarstwem, nie śledziłam przez jak długi okres czasu więc nie znam szczegółów. Z relacji ustnych dowiedziałam się, że w Tarnowie mieszkali Szponderowie, którzy byli pochodzenia żydowskiego. Wniosek ten oparto na tym, że mieszkali w części Tarnowa, która była zamieszkana przez mniejszość żydowską. Na stronie straty.pl rzeczywiście widnieje nazwisko Sponder odnoszące się do polskich Żydów. Może było kilka gałęzi rodziny lub niespokrewnione ze sobą rodziny noszące nazwisko Szponder. Przez cały XIX wiek w aktach urodzenia moich przodków nie odnotowano, że byli izraelitami. Jasno zapisano, że byli katolikami. Nie jestem zorientowana w temacie konwersji wiary w XVIII wieku, ale jeśliby takowa była powinnam znaleźć stosowną adnotację, w którymś z kolejnych aktów. Przedstawiciel jednej z gałęzi rodziny Szponder jest odnotowany na stronie wielcy.pl. Podczas VIII kadencji Sejmu Galicji (1901-1907) okręg krakowski reprezentował ks. Andrzej Szponder. Jego ojcem był Wincenty Szponder ur. ok 1823 roku. Ta gałąź może pochodzić z podkrakowskich Liszek, Początkiem XIX na Zamieściu (dzielnica Krakowa), także mieszkali Sponderowie. Może nazwisko nie wiąże się z mięsem, a jest to nazwisko niemieckie? Może Sponderowie byli kolonistami z czasów Marii Teresy lub Józefa II. W Rzędzinie w 2 połowie XVIII wieku zainicjowano akcję osadniczą, więc istnieje możliwość, że jest to powód ich pojawienia się w parafii Tarnów-Katedra? Mam nadzieję, że mój wywód nie skończy się na Antonim, a dalsza praca nad tą gałęzią wyda obfity owoc. Trzymajcie kciuki!


sobota, 13 maja 2017

Illegitimi thori w wywodzie przodków

W metrykach urodzenia akt kościelnych i Urzędu Stanu Cywilnego znajdujemy informacje o rodzicach nowo narodzonego. Jeśli rubryki dotyczące obojga rodziców zostały wypełnione oznaczało to, że ojciec dziecka uznał je za swoje prawowite potomstwo (legitimi thori). Jeśli rubryka dotycząca ojca dziecka została nieuzupełniona lub wpisano w niej łacińskie zwroty: pater ignotus (ojciec nieznany) lub pater incertus (ojciec niepewny) oznaczało to, że dziecko ma status illegitimi thori. Zwrotem tym określano dzieci pochodzące z nieprawego łoża, dzieci urodzone poza związkiem małżeńskim. W moim wywodzie przodków kilku moich antenatów było dziećmi pozamałżeńskimi, a podczas odkrywania ich historii zawsze towarzyszyła mi chęć poznania przyczyny ich nieślubnego pochodzenia oraz ustalenie nazwiska ich ojca. 

Anna z domu Bryg


Nigdy bym się nie domyśliła, że moja prababcia Anna w metryce urodzenia ma wpisane tylko dane swojej matki. Nie wiedział też o tym fakcie mój tato, ani osoby z jego pokolenia. Wszyscy zakładali, że ojcem Anny jest Wojciech. Anna nazwiska matki używała tylko przez pierwsze 19 lat swojego życia, a od 1937 roku nosiła nazwisko swojego męża. Była to wystarczająca ilość czasu, aby jej pochodzenie z nieprawego łoża zostało zapomniane w kręgu rodziny. Wróćmy do początku historii. Anna urodziła się w kwietniu 1918 roku. Była córką 22-letniej Zofii córki Jana i Ewy małżonków Bryg. W rubryce dotyczącej ojca dziecka postawiono kreskę. Przeglądając wcześniejsze lata nie znalazłam innych dzieci urodzonych z Zofii. 1,5 roku po narodzinach Anny, czyli we wrześniu 1919 roku Zofia zawiera związek małżeński z Wojciechem Wielgus. Wojciech był współodpowiedzialny za wychowanie Anny, a także był nazywany przez jej dzieci dziadkiem. Nie poszukuję kolejnych informacji w tym temacie, a ojca naturalnego Anny wiążę z faktem, że przez wieś podczas 1 Wojny Światowej ciągle maszerowała w jedną lub drugą stronę armia rosyjska, czego skutkiem były narodziny większej niż zwykle liczby dzieci pozamałżeńskich. 

Stefan Wenc


Mój prapradziadek Stefan był dzieckiem Magdaleny córki Jana i Anny małżonków Wenców. Urodził się w Sieradzy w parafii Odporyszów w listopadzie 1864. W miejscu pozostawionym dla danych ojca nie wpisano żadnych informacji. Jednak do dnia dzisiejszego w gronie rodziny zachowało się imię i nazwisko ojca Stefana! Moja mama zna nazwisko z opowieści swojego dziadka, czyli syna Stefana. Prócz nazwiska mój pradziadek przekazał jeszcze informacje, że ojciec Stefana zmarł przed jego narodzinami. I rzeczywiście w aktach zgonu figuruje podane imię i nazwisko w kwietniu 1864 roku. Prześledziłam gałąź hipotetycznego przodka i odkryłam, że nasze rodziny znają się dobrze do dziś! Myślę nad poproszeniem o próbkę DNA od najstarszych mężczyzn z obu rodzin. Pozwoli to potwierdzić rodzinną opowieść, wtedy bez wątpliwości będę mogła pochwalić się nową gałęzią antenatów. Jest to dla mnie dziwny przypadek, ale udowadniający, że rzetelny wywiad z członkami rodziny może zdziałać cuda w rozwikłaniu zagadek historii rodziny. 

Ewa z domu Kozioł


Przypadek mojej praprababci jest inny niż wyżej przedstawione. Ojciec Ewy dwa lata po jej narodzinach zawarł z jej matką związek małżeński i złożył przy świadkach oświadczenie, że Ewa jest jego córką naturalną.

Parafia Jastrząbka Nowa, akt urodzenia 1862 rok.

Ewa urodziła się we wrześniu 1862 roku. Była dzieckiem pozamałżeńskim Marianny córki Błażeja i Marianny małżonków Zarazów. Jednak dwa lata później w październiku 1864 roku Marianna poślubia Wojciecha Kozioł, a ten oficjalnie przyznaje, że jest ojcem Ewy. Zastanawiałam się dlaczego Wojciech nie ożenił się od razu z Marianna, po co były te dwa lata zwłoki? Oczywiście nie jest możliwe dociec dokładnej przyczyny, ale myślę, że mogło na tą sytuację wpłynąć kilka zdarzeń. W 1856 roku we wsi musiała być jakaś większa zaraza, gdyż pomarło wtedy wielu mieszkańców, głównie po 45 roku życia i małe dzieci. Zmarli też wtedy rodzice Wojciecha (jego matka) i Marianny (matka i ojciec). Oboje byli jednymi z starszych dzieci w rodzinie (mieli po 16 lat) oraz w rodzinach było po kilkoro młodszego rodzeństwa. Gospodarstwa zapewne trzeba było prowadzić jak do tej pory, mimo że rąk do pracy było mniej. W 1862, 1863 i 1864 roku śluby między sobą zawarła trójka z dorastającego rodzeństwa Wojciecha i Marianny. Dzieci pod opieką zostało mniej, może na gospodarstwie sprawy też się polepszyły, młodzi nabrali wprawy i doświadczenia w pracy na roli i moi przodkowie postanowili uregulować swoje życie osobiste. Pobrali się więc w październiku 1864 roku, a Wojciech uznał Ewę za swoją córkę. Jeśli tak  było, to sądzę, że dla nikogo nie było tajemnicą, że Wojciech był ojcem dziecka, a para nadal żyła razem, bez sakramentu małżeństwa. Może wcześniejszy ślub wiązałby się z połączeniem gospodarstw i większym wymiarem pańszczyzny, a para nie mogłaby fizycznie sprostać takiej pracy, więc postanowili poczekać. A może chodziło o coś innego? Trudno odgadnąć, nie mam na tyle rozległej wiedzy. Ważna jest dla mnie informacja, że poznałam dane Wojciecha i nie utraciłam kolejnej gałęzi przodków w wywodzie.

Maria i Regina Kozyra


Przykład Marii Kozyry i jej córki Reginy to chyba najgorsza z możliwych dróg jakimi mogły się potoczyć losy niezamężnej kobiety. Wszystko zaczęło się początkiem XIX wieku, kiedy to zmarł mój 6xpradziadek. Jego żona Zofia i córka Elżbieta nie posiadały żadnego majątku i zostały komornicami. Niezamężna Elżbieta urodziła kolejno trójkę dzieci: Helenę (*1806), Marię (*1809) i Michała (*+1812). W 1812 roku zmarła Zofia Kozyra, Elżbieta z dziećmi pozostała sama. Kolejno moja antenatka Maria, także urodziła kilkoro pozamałżeńskich dzieci, w tym moją prapraprababkę Reginę (*1840). W  1856 roku Maria zmarła (jak wspomniani wyżej rodzice Wojciecha i Marianny), a młoda Regina przeniosła się do sąsiedniej miejscowości. W 1867 roku zawarła związek małżeński z moim praprapradziadkiem Józefem Kajpust. Tym samym Regina wykuła lepszy los dla siebie i swoich dzieci. Ta linia to chyba najbardziej skrajny przykład jak ciężkie było życie niezamężnej kobiety, nie trzeba posiadać wielkiej wyobraźni, aby zobrazować jaki los był udziałem Elżbiety i Reginy oraz ich dzieci. Brak dachu nad głową, środków do życia, perspektyw i piętno nieślubnego pochodzenia. 

Ewa z domu Drwal (?)


Aktu urodzenia Ewy, mojej praprapraprababki niestety nie udało mi się odnaleźć. W jej akcie ślubu z listopada 1822 roku w rubryce dotyczącej panny młodej podano następującą informację: Ewa de Drwalska ill. thori mater de Jamroch. Ewa była panną, miała ukończone 21 lat. Brak dopisku o urodzeniu poza parafią, niestety brak także jej aktu rodzenia w księgach. W aktach urodzenia dzieci Ewy zwykle zapisywano, że była córką Reginy Drwal. W 1807 roku w Jastrząbce urodził się Bartłomiej syn Reginy Jamroch. Nazwiska Drwal nie używała żadna z zamieszkujących wieś rodzin. Na dziś przyjmuję hipotezę, że Regina rzeczywiście nosiła panieńskie nazwisko Jamroch, ale poślubiła mężczyznę o nazwisku Drwal. Regina owdowiała będąc w ciąży, więc Ewa dostała nazwisko ojca, a kolejne dziecko Reginy urodzone w 1807 roku otrzymało nazwisko panieńskie wdowy? Muszę się bardziej zapoznać z aktami metrykalnymi okolicznych wsi, może sprawa przypisania Ewie nazwiska Drwal będzie miała jakieś wyjaśnienie.

Franciszek Pilas


W sierpniu 1827 roku w Szczucinie odbył się pierwszy ślub mojej praprapraprababki Marianny Welsing. Wyszła ona za Karola Pilasa. Ona przybyła do Szczucina, on zamieszkiwał już tam kilka lat, ale nie urodził się w tym mieście. Pochodził z szanowanej rodziny, jego już zmarły ojciec był chirurgiem, a on piekarzem miejskim. Ciekawą sprawą jest, że w dniu ślubu para chrzciła swoje pierwsze dziecko! Dziecko to nie ma w akcie urodzenia wpisanego pochodzenia z związku pozamałżeńskiego. Sprawa jest z mojego punktu widzenia trochę dziwna. Czemu para czekała z ślubem do urodzenia potomka? Nie łatwiej i bardziej po bożemu byłoby zawrzeć związek małżeński wcześniej? Przyjrzałam się rodzinie Karola Pilasa. W Szczucinie zamieszkiwała jego siostra Wiktoria, która miała kilkoro nieślubnych dzieci (od 1821 roku), a następnie po latach w 1837 roku zawarła związek małżeński. Karol i Marianna mieli jeszcze kilkoro dzieci, ale zmarły one w dzieciństwie. Jedynym dzieckiem, które dożyło wieku dorosłego był pierwszy syn Franciszek. Miał on na pewno synów, gdyż Pilasowie składali wizyty w domu moich dziadków. Osobiście nie założyłbym się, że to Karol był ojcem Franciszka, ale może to tylko takie moje wrażenie wszak w metryce urodzenie dziecka uznał je za swoje, sprawa jest więc rozstrzygnięta.

Kazimierz Welsing


Kazimierz nie jest moi przodkiem, ale mamy wspólnego antenata. Jego akt urodzenia przykuł moją uwagę. Kazimierz w 1893 roku zawarł związek małżeński i jest to standardowy akt spisany w parafii Denków, zabór rosyjski: ...„Kazimierz, lat 28, urodzony w Kurowie, parafii Włostów, syn nieżyjącego Franciszka i żyjącej Eleonory z Wieruszewskich...”. Jednak w parafii Włostów kryje się niespodzianka co do pochodzenia Kazimierza: „Działo się w Włostowie dnia 8 Grudnia 1865 roku o godzinie czwartej społudnia stawiła się Marianna Nowak akuszerka włościanka lat 50 mająca z Kurowa w obecności Leona Gilały lat 40 i Józefa Smoleńskiego lat 44 mających obydwóch włościan kolonistów z Kurowa i okazała nam dziecię płci męskiej oświadczając iż takowe urodzone jest tu w Kurowie dnia 17 maja 1864 roku o godzinie jedenastej w nocy z Eleonory Welsyng stanu wolnego lat 22 mającej, która z przyczyny nie podania do spisania Aktu Imienia i Nazwiska swego w właściwem czasie nie został spisanym. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym w dniu dzisiejszym przez księdza Wincentego Jaworskiego odbytem nadane zostało imię Kazimierz, ...”.
Sprawa jest nietypowa i działa się w kręgu rodziny. Franciszek Welsing był ekonomem, a jego żoną była Katarzyna Wieruszewska. Eleonora była zapewne jej krewną, może nawet młodszą siostrą. Musiał wybuchnąć nielana skandal gdy odkryto, że Eleonora jest przy nadziei. Brzemienną dziewczynę wysłano by zamieszkała w Kurowie, gdzie urodziła syna. Nie ochrzczono jednak dziecięcia od razu bo panna nie podawała imienia i nazwiska! Wreszcie akt spisano 1,5 roku później, ale na nazwisko ojca dziecka, które Eleonora podała jako swoje. Katarzyna Welsing z Wieruszewskich zmarła w 1878 roku, może później Franciszek poślubił Eleonorę skoro w akcie ślubu Kazimierza podano jego imię. Nie wiem co działo się z Franciszkiem po 1878 roku, gdyż wyprowadził się z Nietulisk po śmierci żony. W akcie małżeństwa Kazimierza nie wspomniano o jego nieślubnym pochodzeniu, więc jak widać można było to zatuszować.

Poruszony przeze mnie temat jest trudny, może dziwić, że podaję te informacje z mojego wywodu przodków. Jest to jednak rzeczywisty wygląd mojego drzewa, nie do mnie mnie należy ocena moralności ludzkiej. Podaję informacje oparte faktami i przypuszczalne przyczyny takiego stanu rzeczy. Badając historię rodziny pewnie połowa z nas dowiedziała się, że ma chociaż jednego antenata urodzonego poza związkiem małżeńskim. Temat ten jest co jakiś czas poruszany na forum genealodzy.pl.
Wiadome nam jest, że życie dzieci pozamałżeńskich w przeszłości musiało wyglądać nieciekawie. Miały zamkniętą drogę w pewnych warstwach społecznych i zawodowych. Pozamałżeńskie pochodzenie było ich piętnem i powodem do wstydu. Myślę, że największy wpływ na lepsze życie matki i dziecka miało wsparcie rodziny oraz ich stan majątkowy. Kobietę bez rodziny i pieniędzy czekał los komornicy, żebraczki, a później nawet prostytutki. Kobiety za którymi stała rodzina i jakiś pieniądz mogły wpłynąć na ojca dziecka, aby ożenił się z nimi lub później zawierały inny związek małżeński. Także los dziecka urodzonego poza małżeństwem był ciężki, a w metrykach Galicji był przekazywany przez 3 pokolenia. Na pewno chłopcy bez ojców mieli lepiej niż dziewczynki, mieli większą szansę na znalezienie pracy. Niemniej los dzieci obojga płci był ciężki, na pewno nikt im pochodzenia nie zazdrościł.
Nie jest tak, że dzieci pozamałżeńskie rodziły się bardzo rzadko. Oceniam, że ok. 5% dzieci, a czasami nawet więcej w przeglądanych przeze mnie metrykach urodzenia nie miało wpisanego ojca dziecka.  Przyczyny tego stanu rzeczy mogły być różne, nie można z góry zakładać, że moralność niektórych warstw społeczeństwa była lepsza niż innych. Pamiętajmy, że w większości przypadków mówimy o młodych ludziach, a prawem młodości jest popełniać błędy. Nie oceniajmy naszych przodków surowo, przecież nie chcielibyśmy, aby inni patrzyli na nasze życie pełnym dezaprobaty wzrokiem.


sobota, 6 maja 2017

Hipoteka XIX-wiecznej Galicji źródłem wiedzy o antenatach

Podstawowym źródłem wiedzy o przewinieniach mieszkańców wsi, zawieranych kontraktach kupna-sprzedaży, testamentach itp. dokumentach były wiejskie księgi sądowe tzw. akta sądów rugowych. Raz w roku zbierali się wszyscy mieszkańcy wsi, a przed sądem występowali dwaj rugownicy wymieniający przewinienia mieszkańców i sprawy, które wymagały rozsądzenia. Była to też okazja, aby spisać lub rozstrzygnąć sprawy majątkowe. W okresie porozbiorowym sytuacja uległa zmianie. Sprawy majątkowe i spadkowe przeprowadzano w sądach najbliższych administracyjnie np. w Tarnowie lub Pilźnie. Kolejno po uwłaszczeniu należało spisać nowych właścicieli gruntów i podać wielkość ich areałów. Skrupulatnie zmierzono nowe ziemie, wprowadzono nowe księgi zgonie z prawem austriackim. Następne zmiany w Galicji wprowadzono w 1874 roku zgodnie z ustawą hipoteczną i ustawą o księgach gruntowych. Według nich w tych przypadkach, w których były założone księgi gruntowe nabycie, przeniesienie i ograniczenie praw podlegających wpisowi do księgi można było uzyskać tylko przez wpis do tej księgi.


Podobno stare, przedrozbiorowe księgi ze wsi w okolicach Tarnowa zebrano i złożono w sądzie cyrkularnym w Tarnowie. Po założeniu nowych ksiąg zgodnych z nowymi wytycznymi stare księgi zniszczono. Swoich antenatów poszukiwałam w księgach sądów, które miały swoje siedziby w Tarnowie i Pilźnie. Przedstawiam przykładowe wpisy do ksiąg hipotecznych z XIX wieku.

Protokoły dochodzeń hipotecznych z XIX wieku


Księgi hipoteczne interesujących mnie wsi są datowane na lata 80 XIX wieku. Niby nic interesującego, bo przecież mają raptem 140 lat. Zawierają one jednak informacje sięgające czasami nawet 100 i więcej lat wstecz, czasów pańszczyźnianych. Bywają kopalnią informacji o koligacjach rodzinnych. Powody założenia wpisu w księdze hipotecznej potwierdzające prawo własności do ziemi były różne. Dominowały wśród nich: dziedziczenie na mocy zapisu w testamencie, otrzymanie darowizny, kontrakt kupna-sprzedaży, umowa przedślubna.
W gminie Rzędzin protokoły dochodzeń hipotecznych można znaleźć w księdze spisanej w 1880 roku. Pierwsza strona protokołu jest dla wszystkich wpisów taka sama. Zawiera ona liczby porządkowe tyczące się danego wpisu: L. p. d., L. a. p. i L. k.. Kolejno wymienia miejsce i datę spisania protokołu (Protokół spisany przez komisję c.k. Sądu powiatowego w Tarnowie na dniu 16 lipca 1880 przy sposobności dochodzeń miejscowych celem założenia księgi hipotecznej w gminie katastralnej w Tarnowie), urzędników c. k. obecnych podczas spisywania protokołu, mężów zaufania wybranych spośród mieszkańców gminy i petenta na którego nazwisko będzie zapisana hipoteka (strona prywatna). Następnie księga zawiera formułkę rozpoczynającą się słowami: Stawił się..., która w każdym oglądanym przeze mnie wpisie została pozostawiona bez zmian (nie uzupełniano danych w pozostawionych oryginalnie lukach).

Przykład 1 strony protokołu z księgi hipotecznej
gromady Rzędzin z 1880 roku

Strona druga wymienia wpisane w hipotekę parcele budowlane i parcele gruntowe. Poniżej i na kolejnych kartach dopisywano inne parcele budowlane lub gruntowe tworząc w ten sposób jedno ciało hipoteczne, czyli nieruchomość składającą się z jednej lub większej ilości parcel gruntowych (budowlanych) ujawnionych w jednym wykazie hipotecznym księgi gruntowej, prowadzonej dla danej gminy katastralnej (poniżej strona 2 i 3 protokołu).



Kończąc wpis dodawano informacje o służebności dróg przebiegających przez daną parcelę oraz dane o zadłużeniu. Spisujący podawał sposób wejścia w posiadanie gruntu: dziedziczenie, akt kupna-sprzedaży czy darowizna. Przedstawiano dokumenty poświadczające prawo własności. Z tego fragmentu można dowiedzieć się o stosunkach rodzinnych, czyli najważniejsza informacja dla genealoga.
...Posiadłość tak była niegdyś własnością Wojciecha Łabna, który takową jeszcze za czasów pańszczyźnianych posiadał, a następnie przy zniesieniu stosunków poddańczych na własność otrzymał. Po nim przeszła ta posiadłość na tegoż najstarszego syna Józefa Łabna, według dekretu dziedzictwa z dnia 26 września 1862 roku do l. 10137. Józef Łabno zmarł na dniu 21 grudnia a pozostały po nim spadek przyznany został dekretem dziedzictwa z dnia 5go września 1863 roku do l. 384 jegoż rodzeństwa ze zastrzeżeniem posiadania gospodarstwa spadkowego na rzecz najstarszego brata Jana Łabno. 
Jan Łabno zmarły przed kilkoma latami, a pertraktacya spadkowa nie jest dotychczas po nim przeprowadzona. Podpisami upraszają o utworzenie z tej posiadłości jednego ciała hipotecznego i zaintabulowanie prawa własności na rzecz masy spadkowej po zmarłym Janie Łabno synu Wojciecha.
Opisana powyżej historia rozpoczyna się na moim przodku Wojciechu Łabno urodzonym w 1807 roku. Majątek Wojciecha Łabno został już wcześniej opisany w księgach tzw. III katastru galicyjskiego spisanych dla Rzędzina w 1848 roku.


Parcele gruntowe w tym wypadku przez ponad 30 lat pozostały w praktycznie nie zmienionym stanie przy właścicielu, czyli nie doszło do większego rozdrobnienia ziemi. Po moim prapraprapradziadku kolejno dziedziczyli najstarsi synowie, którzy najwyraźniej w chwili śmierci nie posiadali synów i majątek przechodził na kolejne rodzeństwo. Następni w kolejności dziedziczenia byli Jędrzej (mój praprapradziadek) i jego przyrodni bracia Franciszek i Piotr. Jak się potoczyły dalej koleje własności nie wiem, gdyż po Jędrzeju moją antenatką była jego córka Julianna, a jej starsi bracia byli kolejnymi spadkobiercami.
W przedstawionym powyżej przypadku grunty przechodziły na najstarszego żyjącego potomka męskiego rodu. Nie oznacza to jednak, że kobiety nie dziedziczyły żadnej ziemi. Kolejny przykład z ksiąg gminy katastralnej Żdżary przynależnej do c.k. Sądu w Pilźnie opisuje m. in. masę spadkową po matce - mojej prapraprababce Reginie primo v. Nosal z domu Cygan.
...Realność ta pochodzi z matki mojej Reginy z Cyganów 1o v Nosal 2o v Tomasiewicz, która za czasów pańszczyźnianych jeszcze po swojej matce N. Cyganowej (odnosi się do osoby Marianny Cygan z domu Nosal - mojej praprapraprababki) w drodze spadku  nabyła grunt ten od owej śmierci do roku 1870 posiadała. Spadek po niej pozostały przyznał Sąd w Pilźnie dekretem dziedzictwa z 30 stycznia 1861 l:3376 komisyi okazanym mnie na własność. Dodaję zarazem że nie cały grunt z powyż wymienionych parcel składających się ja posiadam, albowiem 1/3 cześć z gruntu tego posiada Anna Nosal 2o v Jakus z domu Barnaś (bratowa wpisującego się do księgi)...



               

               

                   

W powyższym przypadku wpis gruntów do księgi hipotecznej był bardziej skomplikowany. Wyjaśnienia wymagało prawo własności do części różnych parcel, które należały do dokonującego zapis. Księga została założona w 1876 roku, a wspomniana N. Cyganowa urodziła się prawie 100 lat wcześniej.
Inny mój przodek - praprapradziadek Jakub Januś wraz z małżonką otrzymali ziemię aktem darowizny po zawarciu przez nich związku małżeńskiego.
Z posiadłością ta nie jest połączona żadna służebność, prawo własności nie jest niczem ograniczone. Posiadłość ta stanowi własność małżonków Jakóba i Marianny z Walaszków Janusiów, którzy takową według aktu darowizny z dnia 1go pażdziernika 1853 od Bartłomieja i Katarzyny Walaszków na własność otrzymali.”

       



Wgląd w księgi III katastru określa, które parcele posiadali wcześniej wstępni nowożeńców. Ojciec panny młodej - Bartłomiej Walaszek posiadał w 1848 roku parcele 519-534. Dziadek pana młodego - Franciszek Januś posiadał wtedy parcele 203-237, 1417-19 oraz 49-51, czyli 38 parcel gruntowych i 3 budowlane. Na przestrzeni lat musiało dojść do różnych zmian, w wyniku których Bartłomiej Walaszek nabył wspomniane w akcie parcele 450-478 i przekazał je córce oraz zięciowi. Może był to wkład w zabezpieczenie bytu córki albo posag panny młodej, którego wielkość ustalono przed ślubem.

Księgi III katastru można przeglądać w siedzibie AP w Krakowie przy ul. Lubicz, natomiast księgi hipoteczne w siedzibie AP w Tarnowie. Niektóre z ksiąg czytałam przed rozpoczęciem prac nad poszczególnymi gałęziami przodków i były one pomocne, gdyż mogłam wcześniej narysować wstępny wywód przodków. Najdalej dzięki księgom udało mi się sięgnąć 100 lat przed ich spisaniem, co uważam za świetny wynik. Często podają datę śmierci, oraz odnoszą się do już nie istniejących aktów kupna-sprzedaży, darowizny lub testamentów, a nawet czasami zawierają kopie tych dokumentów. Zachęcam do zagłębienia się w ich treść, naprawdę warto poświęcić swój czas na ich przeglądanie.



sobota, 29 kwietnia 2017

Stara Jastrząbka i rodzina Starzec

Kolejna z parafii, w której do pierwszej połowy XX wieku żyli moi przodkowie leży w dzisiejszym województwie podkarpackim. Jest to parafia w Starej Jastrząbce (dawniej Jastrząbka Stara) w dekanacie Radomyśl Wielki w diecezji tarnowskiej. O tej parafii wspominałam już w poście omawiającym inną gałąź mojej rodziny - ród Hebdów, którego przedstawiciele mojej gałęzi końcem XIX wieku zamieszkali w Starej Jastrząbce. Przyszedł czas na szersze rozwinięcie tematu.

Parafia w Starej Jastrząbce


Jastrząbka Stara została lokowana przez hetmana Jana Tarnowskiego w 1559 r. w miejscu, które kiedyś gęsto porastał las będący częścią Puszczy Sandomierskiej. Wieś musiała rozwijać się dynamicznie, gdyż już w 1563 roku został zbudowany z drewna pierwszy kościół. W 1567 roku umiera syn hetmana Tarnowskiego Jan Krzysztof i majątek dziedziczy jego siostra Zofia z Tarnowskich Ostrogska. Po jej śmierci w 1570 roku majątek przechodzi na własność księcia Konstantego Ostrogskiego. W 1581 roku książę Ostrogski założył i uposażył pierwszą parafię  p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego, a w 1596 roku rozpoczęła działalność szkoła parafialna. W związku z podziałem majątku pomiędzy synów księcia Ostrogskiego dokonano w 1603 roku spisu dóbr. W tym czasie w Jastrząbce Starej było: 33 kmieci, 40 zagrodników, 9 zagrodników mniejszych i 5 chałupników. We dworze, czyli wójtostwie gospodarował Aleksander Podlecki - ma on do dyspozycji 6 kmieci i 12 zagrodników. Mieszkańcy wsi poza rolnictwem zajmowali się m. in. wyrobem gontów. Z Jastrząbki do obrony zamku wiewióreckiego wyznaczonych było 3 hajduków, jeden z nich nazywał się Zieja. W kwicie poborów z 1613 roku Summariusz łanów w dobrach ziemskich szlacheckich powiatu pilzneńskiego podaje, że folwark w Jastrząbce mierzy 1 łan i 3 ćwierci (w tym czasie powierzchnia 1 łanu polskiego wynosiła 43545,6 m2). W 1620 roku umiera nie pozostawiając męskiego potomka Janusz Ostrogski, klucz wiewiórecki (w tym Jastrząbkę) przejmuje w dożywocie wdowa po nim Teofilia z Tarłów Ostrogska. Rozpoczyna się szereg sporów o grunty, w 1635 roku klucz przejmuje na własność książę Dominik Zasławski (wnuk Janusza Ostrogskiego). Z zachowanego inwentarza dzierżaw wiadomo, że w 1644 roku dzierżawcą wsi był Baltazar Malinowski, a wśród mieszkańców było: 24 kmieci, 17 zagrodników, 4 chałupników i 2 karczmarzy (Nowak i Batko). Na wójtostwie gospodarzył Stanisław Brzeski, który posiadał do swojej dyspozycji 4 kmieci i 2 zagrodników. W 1657 roku Jastrząbkę oddano pod zastaw Samuelowi Kamińskiemu i jego żonie Elżbiecie z Lipskich, którzy sprawowali władzę we wsi do 1667 roku. W 1661 roku dwór obejmuje po Brzeskim Stanisław Bartowicz. W 1665 roku we wsi funkcjonuje szpital, dwie karczmy i dwór. W 1673 roku wieś została oddana za sumę 14 000 zł podczaszemu podolskiemu Janowi Karwowskiemu. W 1682 roku umiera książę Janusz Aleksander Zasławski, schedę po nim dziedziczy jego siostra. Kolejno Jastrząbka przechodzi w ręce: Lubomirskich, Zamojskich, Radziwiłłów, Koniecpolskich, Walewskich i od 2 połowy XVIII wieku Sanguszków. W tym czasie była oddawana w dzierżawę. W 1790 roku płonie drewniany kościół. Rok później mieszkańcy rozpoczynają budowę nowego tym razem murowanego kościoła. W 1825 roku biskup Grzegorz Ziegler dokonuje konsekracji kościoła pod patronatem Św. Apostołów Piotra i Pawła. 

       

W 1846 roku na skutek Rabacji zginęło 9 osób związanych z wsią: Fijałkowski (pisarz), Mrozowski Feliks, Pawlikowski Marcin (stolarz), Rozanski (ekonom), Sękowska (siostra dziedzica), Siedlikowski Karol, Słotwiński Ludwik (pisarz), Stura Antoni (rolnik), Trompeter (ekonom). W połowie XIX wieku powstaje Szkoła trywialna i Kasa Oszczędnościowa, a trudniący się rolnictwem mieszkańcy zaczynają używać żelaznych pługów. Od ok. przełomu XIX/XX wieku wieś dzierżawi izraelita M. Gorlitzer. Jak podaje wydawany w tym czasie Słownik geograficzny... Jastrząbka liczy 1764 mieszkańców wyznania rzymsko-katolickiego i 152 mieszkańców wiary mojżeszowej. W 1910 roku powstała we wsi OSP, a podczas I WŚ przez Jastrząbkę naprzemiennie maszerują wojska austriackie i rosyjskie. Wydarzenia kolejnej II WŚ opisano w książce autorstwa Aleksandra Kabary „Zapalnik - Z walk AK i BCh na Płaskowyżu Tarnowskim w latach 1939-44”. Fragmenty książki można poczytać na stronie internetowej http://zarowianie.org.pl. W parafii były przechowywane akta metrykalne od 1645 roku (za Słownikiem geograficznym), obecnie najwcześniejsze metryki datowane są na lata 80 XVIII wieku. Na ich podstawie udało mi się uzupełnić wywód jednej z linii moich przodków wywodzącej się z parafii Jastrząbka Stara.

Rodzina Starzec


Rodzina Starzec to gałąź moich przodków po mieczu. Ostatnim członkiem rodu (albo pierwszym licząc ode mnie), który mieszkał w parafii Jastrząbka Stara był mój pradziadek Paweł Starzec. Pradziadek przyszedł na świat w 1907 roku, niestety akta metrykalne z tego i kilku pobliskich roczników nie zachowały się zarówno na parafii jak i w USC. Na szczęście dla mnie pradziadek poślubił w 1937 roku moją prababcię Annę z domu Bryg z wsi Jodłówka-Wałki, tam też odbył się ślub i w tamtejszych księgach meldunkowych został zapisany od dnia ślubu z prababcią. Rodzicami pradziadka byli Andrzej i pochodząca z parafii Łęki Górne Agnieszka z domu Hebda.

Fragment wywodu przodków pradziadka Pawła Starzec

Kolejno rodzicami Andrzeja byli moi praprapradziadkowie Wincenty Starzec i Małgorzata Jaźwiec oboje urodzeni w Jastrząbce Starej. Dla Wincentego małżeństwo z moją antenatką było drugim związkiem. Wcześniej w wieku 19 lat stanął na ślubnym kobiercu z panną Zofią Kwiatek. Rodzicami Wincentego byli Józef Starzec i Ewa z domu Drwal. Zagadkę dotyczącą nazwiska panieńskiego Ewy próbuję rozwikłać do dziś. Z aktu ślubu datowanego na 1822 roku wiadomo, że Józef i Ewa zawierali swój pierwszy związek małżeński. W rubryce dotyczącej panny młodej zanotowano informację: Ewa de Drwalska ill. thori mater de Jamroch, co według mnie oznacza: Ewa z Drwalskich, z nieprawego łoża, matka z Jamrochów. W akcie ślubu zapisano, że Ewa ma 21 lat, jednak w 1801 roku i pobliskich latach nie urodziła się żadna dziewczynka imieniem Ewa z matki Reginy. W 1807 roku w Jastrząbce urodził się Bartłomiej syn Reginy Jamroch. Metryki urodzenia dzieci Józefa i Ewy wymieniają najczęściej jako jej nazwisko Drwal, jednak w dwóch przypadkach milczą o jej nieślubnym pochodzeniu. Jako jej nazwisko jest podawane także Para (córka Bartłomieja Para, który co ciekawe był mężem Jadwigi Wielgus) i Łaza. Kolejną interesującą okolicznością jest to, że para po ślubie wprowadziła się do domu, który był miejscem zamieszkania Ewy przed jej ślubem. Dodam, że w parafii żadna rodzina nie nosiła nazwiska Drwal. Jest ono dość licznie reprezentowane w Jastrząbce Nowej (Młodej), może w tamtejszych metrykach czeka na mnie rozwiązanie tej zagadki. Kolejno rodzicami Józefa byli moi praprapraprapradziadkowie Andrzej i Barbara z domu Makus(z). Możliwe, że nazwisko Barbary brzmiało wcześniej inaczej. W akcie ślubu z 1796 roku nazwisko Barbary to Makuszonka. W latach 80 XVIII wieku w metrykach jest nazwisko Mach (rodziny Antoniego i Wincentego Mach), więc może jej nazwisko panieńskie należałoby odczytać jako Machuszonka. Dostępne akta metrykalne mają swój początek w latach 80 XVIII wieku. W tym czasie w Jastrząbce było sześć małżeństw noszących nazwisko Starzec:
* Maciej Starzec i Zofia z domu Nosal, nr domu 26
* Jakub Starzec i Regina z domu Kozioł, nr domu 46
* Tomasz Starzec i Regina z domu Dziwa, nr domu 29
* Piotr Starzec i Marianna z domu Sasak, nr domu 311
* Paweł Starzec i Regina z domu Konieczny, nr domu 37
* Andrzej Starzec i Magdalena z domu Lis, nr domu 259
Każde z tych małżeństw może być rodzicami mojego przodka Andrzeja urodzonego ok. 1778 roku. Niestety akt małżeństwa Andrzeja pomija numer domu, w którym mieszkał. W roku 1832 Andrzej zawiera kolejny związek małżeński. Mieszkał w tym czasie w domu nr 73. Jest to jednak adres aktualny ponad 50 lat po jego narodzinach, przez co nie uważam tej informacji za wiarygodne źródło, co do stanu z 1796 roku. Numery domu z zebranych przeze mnie aktów urodzenia dzieci tej pary są różne, przez co nie mogę wyciągnąć w pełni wiarygodnego wniosku, co do domu rodzinnego Andrzeja.

W oparciu o dane zebrane z akt metrykalnych parafii Jastrząbka Stara wywód przodków w tej linii zawiera pełne pokolenie moich 5xpradziadków (w tym jedno pokolenie bez ojca), i niepełne 6xpradziadków. Niektórych linii 6xpradziadków prawdopodobnie nie uda mi się uzupełnić lub nie będę mogła wpisać ich do wywodu z powodu wątpliwości, co do 100% poprawności. Akta metrykalne parafii można przeglądać w kilku miejscach, a początkami sięgają 1782 roku. Mikrofilmy są dostępne w AD w Tarnowie i w AP w Krakowie na ul. Siennej. Mikrofilm można zamówić także do najbliższego Centrum Historii Rodziny (Wrocław lub Warszawa) poprzez stronę familysearch.org. Akta w formie papierowej są dostępne w AD w Tarnowie i w kościele Św. Apostołów Piotra i Pawła. Jeśli szukacie przodków pochodzących z obecnej parafii w Jastrząbce Starej to macie szczęście, gdyż jest to jedna z bardziej dostępnych metrykalnie wsi z rejonów diecezji tarnowskiej, a poprzez AP w Krakowie możecie przeglądać akta w najbliższym dla swojego miejsca zamieszkania Archiwum Państwowym. Metryki urodzeń, małżeństw i zgonów znajdują się w całości na jednym mikrofilmie, a więc koszt jego sprowadzenia zamyka się w kilkunastu złotych. Życzę owocnych poszukiwań :)


Źródło:
http://starajastrzabka.osp.org.pl/index.php/kartki-z-przeszlosci/historia-starej-jastrzabki-w-skrocie
http://zarowianie.org.pl/historia/h_zapiski_stara_jastrzabka.html
http://dir.icm.edu.pl/Slownik_geograficzny/Tom_III/500
Zdjęcia:
http://www.diecezja.tarnow.pl/index.php/schematyzm/77-informacje-o-parafiach-w-diecezji/s/572-stara-jastrzabka
http://zarowianie.org.pl/zdjecia/z_index.html


sobota, 22 kwietnia 2017

Ufundował pradziad, a może ktoś inny? Kapliczki przydrożne w Tarnowie

Stojące przy drogach miejskich i wiejskich niewielkie budowle o charakterze sakralnym to kapliczki lub krzyże, których wznoszenie jest oparte na wielowiekowej tradycji żywej do dziś. Kapliczki fundowano indywidualnie lub grupowo w celach sakralnych, wotywnych lub dziękczynnych. Lokowano je w miejscach ważnych dla lokalnej społeczności, miejscach objawień religijnych, terenach posesji fundatora i innych. Na obszarze Diecezji Tarnowskiej możemy odwiedzić setki tych obiektów. Zostały one skatalogowane w publikacji autorstwa ks. dra Jana Rzepy wydanej w 1983 roku. Jest to dwutomowe wydawnictwo. Tom pierwszy to opis obiektów, który zwiera 890 stron. Drugi tom zawiera fotografie kapliczek uszeregowane zgodnie z kolejnością podaną w tomie pierwszym. Znając miejsce zamieszkania naszego antenata, łatwo możemy sprawdzić czy był on fundatorem lub współfundatorem  kapliczki. Informacja ta jest ciekawym uzupełnieniem zebranych faktów oraz może odkryć przed nami ważne wydarzenie z życia przodka, które było motorem do ufundowania przez niego kapliczki 

Kapliczka na Rzędzinie


Na terenach dzisiejszej parafii p. w. Najświętszego Serca Pana Jezusa lokowano kilkanaście kapliczek, część z nich przeniesiono tu z innych miejsc Tarnowa - na przykład kapliczka przeniesiona w 1969 roku z ulicy Narutowicza, a obecnie lokowana na cmentarzu parafialnym. Mnie zainteresowała pierwsza z wymienionych w publikacji kapliczka lokowana na terenie parafii w Rzędzinie. Ks. Rzepa tak o niej pisze: „Tarnów, przy ul. Marusarz Heleny 5a, parc. Z. Moskal.   Fundowana 1. poł. w. XIX przez Antoniego Saratowicza. Remontowana po 1945 staraniem właścicielki po zniszczeniach wojennych. O cechach barokowo-klasycystycznych. Z cegły, tynkowana. Na planie prostokąta, z dwuspadowym daszkiem. Sklepiona. Fasada zwieńczona z profilowanym, trójkątnym szczytem, ujęta parą półkolumn wspierających zredukowane belkowanie i obeliski. Wewnątrz rzeźb Matki Boskiej z Dzieciątkiem, w tradycji barokowej, 1. poł. w. XIX.” Jak wspomniałam tom drugi uzupełnia opisy prezentując fotografie podanych obiektów:

                    

Strona internetowa http://strony.tarman.pl/~andmel/kapliczki/kapliczki.htm powiela informacje zawarte w książce, prezentuje jednak zdjęcia kapliczki po remoncie wykonanym po II Wojnie Światowej:

Kapliczka przy ul. Heleny Marusarz. Źródło:
http://strony.tarman.pl/~andmel/kapliczki/kapliczki.htm


W artykule zamieszczonym na stronie http://www.it.tarnow.pl możemy również poczytać o tarnowskich kaplicach i kapliczkach. Interesująca mnie kapliczka jest wymieniona na 8 pozycji: „Miejsce: ul. Heleny Marusarz 5a Data budowy: 1798 r. (remont po 1945 r.) Fundator: Antoni Saratowicz (I połowa XIX w.) Barokowo - klasycystyczna, z cegły, tynkowana. Na planie prostokąta z trójspadowym dachem. Fasada zwieńczona oprofilowanym, trójkątnym szczytem, ujęta parą półkolumn wspierających zredukowane belkowanie i obeliski. Wewnątrz rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem w tradycji barokowej z 1 poł. XIX w.”  Jak widać opisy tworzono na podstawie książki ks. Rzepy, poza wymienioną w ostatnim cytacie datą budowy - 1798 rok. Wszystko pięknie i ładnie, ale według metryk pierwszym Saratowiczem w Tarnowie i na przedmieściach był zamieszkały najpierw w Grabówce, a później w Rzędzinie młynarz Stanisław Saratowicz. Był on moim prapraprapradziadkiem, a na przedmieściach Tarnowa osiedlił się w latach 30 XIX wieku. Rzeczywiście miał on syna o imieniu Antoni, który przyszedł na świat w Rzędzinie, ale dopiero w 1841 roku. Nie mógł więc fundować kaplicy w 1 połowie XIX wieku. 

Antoni Saratowicz


Mój praprapradziadek Antoni Saratowicz urodził się 31 stycznia 1841 roku w Rzędzinie. Jego rodzicami byli Stanisław Saratowicz i Marianna primo voto Pilas z domu Welsing. Saratowiczowie pobrali się jeszcze w Grabówce końcem 1837 roku. Antoni był ich jedynym wspólnym dzieckiem, Marianna chorująca na suchoty zmarła 2 i pół roku po urodzeniu chłopca. W latach 60 XIX wieku Antoni odbywał służbę w szeregach wojsk austriackich, prawdopodobnie w 57 pułku piechoty. W metryce ślubu zawartego w 1867 roku Antoni został wpisany jako żołnierz (bez dopisku rezerwy), podano także informacje o zgodzie udzielonej na ślub oraz zapowiedziach wygłoszonych w Peszcie. Co ciekawe powszechny obowiązek służby wojskowej nakładała na obywateli Galicji „Ustawa o powszechnym obowiązku wojskowym” (Wehrgesetz) wprowadzona w życie w 1868 roku. Czyli po zakończeniu przez Antoniego służby wojskowej. Kolejno przychodziło na świat 11 dzieci Antoniego i jego małżonki Marii z domu Bobka:

1. Stanisław (*1868)
2. Wiktoria (*1869) oo Jan Januś
3. Katarzyna Marianna (*1872 +1953) oo Antoni Głuszak
4. Jan Ignacy (*1875 +1959)
5. Stanisław (*1877 +1944) alias Stanley Saran oo Helena (Helen) Moskal
6. Jan (*1879 +1949) alias John Saratowicz oo Maria (Mary) Bednarz
7. Marianna (*1880-10-13 +1880-10-17)
8. Józef (*1882 +1933) alias Joseph Saratowicz oo Maria (Mary) Wojewoda
9. Maria (*1884 +1920) oo Władysław Szczurek
10. Anna (*1887 +1973) oo Nn Kędzior
11. Franciszek Antonii (*1889 +1961) alias Frank Sollet oo I. Edith Nelson, II. Ruth Metzinger

Antonii wielokrotnie był ojcem chrzestny dzieci urodzonych w Rzędzinie, stąd wiadomo, że w latach 90 XIX wieku pełnił funkcję wójta wsi. Z protokołów księgi hipotecznej sporządzonych w 1880 roku wiadomo, że Antoni był przypisany do nieruchomości L.k. 5 i L.k. 160 w Rzędzinie. Antoni zmarł w 1905 roku, został pochowany na tzw. Starym Cmentarzu w Tarnowie, gdzie 1,5 miesiąca wcześniej spoczęła jego żona Maria.

Jeśli kapliczka powstała rzeczywiście w 1 połowie XIX wieku to Antonii Saratowicz nie mógł zostać jej fundatorem. Chyba, że kapliczkę ufundował inny Antonii Saratowicz, który nie pojawił się w księgach urodzeń małżeństw i zgonów Tarnowa i przedmieść. Jest to trochę wątpliwa wersja, trudno mi sobie wyobrazić, że obcy człowiek, nie mieszkający na Rzędzinie zapragnął budować tam kaplicę, gdyż nie było we wsi żadnych wydarzeń o charakterze cudu, nie była ona też miejscem kultu religijnego. Może podano błędnie nazwisko fundatora lub ludzie kojarzyli posesję z Antonim i to jemu przypisano fundację. Kolejną możliwością jest podanie błędnej daty postawienia kapliczki. Zamiast 2 połowy XIX wieku zapisano 1 połowa XIX wieku. Pewna jest informacja, że pierwszym Saratowiczem w aktach metrykalnych parafii tarnowskiej katedry był Stanisław Saratowicz, a jego syn był pierwszym Antonim, który według akt metrykalnych nosił to imię. Mogłam też oczywiście pominąć jakiś wpis w księgach, pomimo tego że przeglądałam je w całości już trzykrotnie. Mam nadzieję, że rozwiązanie tej zagadki czeka w aktach zgromadzonych w Archiwum Diecezjalnym i uda mi się dowiedzieć czy mój przodek był fundatorem opisanej wyżej kapliczki czy była to całkiem nieznana mi osoba.