sobota, 16 czerwca 2018

Sygnatury SOT V i SOT PL

Po II Wojnie Światowej Sąd Okręgowy w Tarnowie rozpatrywał sprawy osób, które podpisały niemiecką listę narodowościową (SOTV) oraz Polaków współpracujących z okupantem (SOTPL). Co jakiś czas ten temat wraca na forach genealogicznych chcę więc się podzielić moimi doświadczeniami z poszukiwań dokumentów osób o niemieckich korzeniach.

Sprawy niemieckich list narodowościowych z Tarnowa


Rano 18 stycznia 1945 roku w Tarnowie pojawiły się pierwsze patrole rosyjskie zajmując kolejno opuszczone przez Niemców obszary. W mieście władzę objęła sowiecka komenda wojenna, którą sprawowała do grudnia 1945 roku. Informacja jest o tyle istotna, ponieważ już w lutym rozpoczęto aresztowania osób, które podpisały niemiecką listę narodowościową. Wniosek o aresztowanie oparty był na podejrzeniu o czyn przewidziany w art. 1 dekretu P. K. W. N. z dnia 4 listopada 1944 r. Dz. U. R. P. Nr 11 poz. 54 (dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 4 listopada 1944 r. o środkach zabezpieczających w stosunku do zdrajców Narodu). Treść artykułu 1 brzmi: Obywatel polski, który w okresie okupacji niemieckiej na terytorium tzw. Generalgouverment i województwa białostockiego bądź zadeklarował swoją przynależność do narodowości niemieckiej (deutsche Volkszugehörige) lub swoje pochodzenie niemieckie (deutschstämmige), bądź faktycznie korzystał z praw i przywilejów z tytułu przynależności do narodowości niemieckiej lub pochodzenia niemieckiego podlega, niezależnie od odpowiedzialności karnej, przetrzymaniu, umieszczeniu na czas nieoznaczony w miejscu odosobnienia (obozie) i poddaniu pracy przymusowej. O winie i/lub jej braku wyrokował Specjalny Sąd Karny w Krakowie z ekspozyturą w Tarnowie. Jednak przed rozpoczęciem jakiegokolwiek postępowania składający wyjaśnienie oskarżony w myśl powyższego art. 1 dekretu po złożeniu zeznań przewożony był w miejsce „odosobnienia”. Miejscem takim dla ludności Tarnowa i okolic był Centralny Obóz Pracy w Jaworznie (dawniej podobóz KL Auschwitz-Birkenau – Arbeitslager „NeuDachs” nr 147). Procesy ruszyły na przełomie 1946/47 roku i jeśli zatrzymany dożył tej chwili, to przewożony był do aresztu w Zakładzie Karnym przy Sądzie Okręgowym w Tarnowie. 

Sprawy Marii i Józefa z rodziną


Z opowiadań wiem, że w istocie pradziadek z rodziną (żoną i dziećmi) namawiany był do podpisania tzw. volkslisty. Przychodzili, tłumaczyli, namawiali i wzywali. W sprawę mocno angażowali się sołtysowie lub ich zastępcy chcąc się wykazać. Nie było jednak chęci wśród większości Tarnowian do podpisywania takich dokumentów, właściwie większość takich podpisów uczyniono w 1943 roku gdy machina terroru działała już na całego i do domów zaczęła pukać policja. W każdym razie pradziadek nie zdecydował się na podpisanie żadnych dokumentów. Słowa te potwierdza brak odpowiednich dokumentów rodziny w złożonych w Starostwie Powiatowym w Tarnowie volkslistach (obecnie złożone w AP w Tarnowie) oraz brak sprawy sądowej prowadzonej przez Specjalny Sąd Karny w Krakowie z ekspozyturą w Tarnowie (jw). Obecność na niemieckiej liście narodowościowej była równoznaczna z otrzymaniem w 1945 roku aktu oskarżenia o czyn z art. 1 dekretu P. K. W. N. z dnia 4 listopada 1944 r. Dz. U. R. P. Nr 11 poz. 54. Taki akt otrzymało rodzeństwo mojego pradziadka - Maria i Józef, którzy listę podpisali w 1943 roku.

Maria Wenz, panna, nauczycielka zamieszkała w Rzędzinie podpisała listę deutschstämmige (2 kategoria DVL) w maju 1943 roku. 21 marca 1945 roku została wezwana do siedziby P.U.B.P. skąd po dwudziestominutowym przesłuchaniu zabrano ją do aresztu więzienia w Tarnowie. 15 maja 1945 roku została skierowana w miejsce „odosobnienia” - do Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie. 

Protokół przesłuchania Marii

Cały akt oskarżenia oparty był na złożonym podpisie na DVL oraz korzyści jakie z tego wynikały - przez 9 miesięcy korzystała z dodatkowych kartek żywnościowych, czyli czyny zawarte w zapisanej wyżej treści art.1. 4 października 1945 roku zawiadomiono Urząd Skarbowy o konfiskacie mienia. W 1946 roku Maria dalej była w obozie w Jaworznie, co zmusiło mojego pradziadka do wysłania próśb do prokuratora o zwolnienie z obozu pracy w Jaworznie: Upraszam o łaskawe zwolnienie z obozu pracy w Jaworznie siostry mojej Wenz Marii zamieszkałej ostatnio w Rzędzinie, która w roku 1943 przyjęła obywatelstwo niemieckie, prośbę swą motywuję tym, iż siostra moja była zmuszana do przyjęcia obywatelstwa niemieckiego przez b. sołtysa gromady Mazura, który twierdził iż pochodzimy z rodziny niemieckiej. Siostra moja przez dłuższy czas ukrywała się co mogą stwierdzić świadkowie niżej podani...

Prośba o zwolnienie siostry z obozu pracy w Jaworznie

23 grudnia 1946 roku wpłynął do prokuratury sądu akt oskarżenia i Maria została przeniesiona do aresztu więzienia w Tarnowie w oczekiwaniu na pierwszą rozprawę, która odbyła się 28 stycznia 1947 roku.
Pradziadek na poważnie zabrał się do obrony swojej siostry, przedstawił listę świadków, którzy zeznają na jej korzyść np. podtrzymują wersję urywania się przed policją, rzeźnik zeznaje, że nie doniosła na niego gdy powiedział, że ma mięso tylko dla zdrajców, nie donosiła, nie spotykała się z Niemcami, nie brała udziału w niemieckich obchodach świąt itd. Na przykład wicestarosta zeznaje: Oświadczam, że Wenz Marię znam z okresu okupacji, zajmowała się krawieczyzną, poza domownikami prawie z nikim nie obcowała, przed niemiecką policją kryła się w moim zbożu i po polach, do spraw polskich odnosiła się pozytywnie, jednym słowem zachowanie je było nienaganne.

Zaaprobowana przez prokuraturę lista świadków

Akta Marii są dość obszerne. O przypadku Marii dyskutowano również w czasie posiedzenia Gminnej Rady Narodowej w Gumniskach  w dniu 7 stycznia 1947 roku. Rada wydała następującą opinię: Gminna Rada Narodowa - po krótkiej dyskusji - postanowiła jednomyślnie wyrazić opinię przychylną o Marii Wenc c. Stefana i Anny ur. 15.VIII.XXXX zamieszkałej podczas okupacji w Rzędzinie, która przynależność swoją do narodowości niemieckiej zgłosiła pod presją władz jako nauczycielka. Na szkodę Narodu Polskiego nie działała, lecz przeciwnie ludności polskiej pomagała i podnosiła na duchu, udzielając różnego rodzaju informacji i wiadomości.

Opinia wydana przez GRN w Gumniskach

19 marca 1947 roku sąd wydał wyrok. Została uznana winną i skazana na dwa lata kary więzienia. Jednak Maria odbyła od 21 marca 1945 do 19 marca 1947 roku karę najpierw w obozie pracy, a później w areszcie więzienia w Tarnowie. Postanowiono zaliczyć te lata na poczet wyroku i zwolnić ją z odbywania dalszej kary.

Jak wspominała w zeznaniach Maria listę podpisała z bratem. Tym bratem był szeregowy pracownik Miejskich Wodociągów Józef Wenc. Józef został aresztowany 10 marca 1945 roku i osadzony w więzieniu w Tarnowie, następnie przewieziony do obozu w Jaworznie, gdzie zmarł 8 października 1946 roku.

Pomnik upamiętniający zmarłych w latach 1945-56 w COP w Jaworznie
Źródło: http://www.biblioteka.jaw.pl

Nie było więc procesu i brak jego teczki wśród akt sądowych. Jest jednak teczka żony Józefa, która została skazana na 1 miesiąc pozbawienia wolności oraz na 5 lat utraciła prawa publiczne i obywatelskie prawa honorowe. Wdowa po Józefie - również Maria - starała się o rehabilitację, złożyła w tym celu stosowny wniosek do prokuratury: ...Z początkiem roku 1943 mąż mój Wenc Józef jako robotnik Wodociągów Miejskich w Tarnowie został wezwany przez niem. władze do jawienia się w Starostwie, celem podpisania wniosku, pod zagrożeniem doprowadzenia przez policję, i usunięcia z posady oraz wywiezienia do obozu w Oświęcimiu wraz z innymi pracownikami Wodociągów Miejskich. ...Podpisana Maria Wenc przez cały czas okupacji niemieckiej zachowywała się jako prawdziwa Polka, nie uczęszczała do żadnych lokali niemieckich, dzieci nie posyłała do niemieckiej szkoły, nie należała do żadnych organizacji niemieckich, tylko padła ofiarą teroru niemców, jaki na terenie miasta Tarnowa i powiatu tarnowskiego szalał, ze względu na to, że ówczesny starosta niemiecki skrajny hitlerowiec, chcąc przypodobać się swym władzom, a nienawidząc Polaków, zmuszał ich siłą do podpisywania wniosków, używając często przemocy fizycznej. Ściśle określono warunki jakie musiały spełniać osoby starające się o rehabilitację: nie należały do 1 kategorii volkslisty, wpisanie na listę było aktem przymusu oraz mimo wciągnięcia na listę osoby te swoim zachowaniem wykazywały polską odrębność narodową. Maria spełniła określone powyżej wymogi.

Jak zapisał Krzysztof Moskal w publikacji Kronika Tarnowa: Styczeń 1943. Niemcy nasilają akcję „regermanizacyjną” w Tarnowie. ...  Do maja tego roku do starostwa imiennie zapraszano osoby posiadające niemieckobrzmiące nazwiska (za takie uważano m. in. nazwiska Kowal, Niemiec, Nowak, Sak i Schab) lub przodków o takich nazwiskach, aby nakłonić je do zadeklarowania narodowości niemieckiej. Niektórych wpisywano wbrew ich woli. Akcję tę prowadzono przy różnego rodzaju naciskach. 1 czerwca 1944 roku w Tarnowie było 812 volksdeutschów, 2378 reichsdeutschów i 3584 deutschstammingów.

Na teczkach jest informacja, że są to materiały kategorii B. Takich teczek zachowało się ponad 1000. Brak teczek osób, które zmarły w  Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie, bo de facto nie dożyły takiego procesu. Nie wiem jakie historie kryją się w innych teczkach, może podobne do dwóch powyższych. Od kilku lat toczy się sprawa o przyznanie medalu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata dla tarnowskiego „folksdojcza”, który ukrywał w skrytce na poddaszu rodzinę żydowską. Znalezienie na DVL naszego przodka lub krewnego niekoniecznie oznacza, że był on złym człowiekiem. Sprawy te traktowano po IIWŚ zbiorowo, dlatego tylko zaglądnięcie do teczki da nam odpowiedź jak wyglądał ten rozdział życia naszych przodków i krewnych.

Źródła:
http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19440110054
http://www.obozdwochtotalitaryzmow.pl/o2t/centralny-oboz.html
https://pk.gov.pl/wp-content/uploads/2016/07/cfac30a5f391eaded2652c4b4ffe709a.pdf
AP oddział w Tarnowie
Moskal Krzysztof, Kronika Tarnowa

sobota, 2 czerwca 2018

Urbanistyka i mieszkańcy XVIII-wiecznego Tarnowa

Od dłuższego czasu krążę w XVIII-wiecznych metrykach z lat 70 i wcześniejszych. Najczęściej napotykam na wiele niekompletnych akt lub znikające z metryk danej wsi rodziny, czyli codzienność genealoga. W wyżej podanym okresie ok. 15% moich przodków jest związanych z parafią Tarnów-Katedra, a część z nich z samym miastem. 

Miasto na XVIII-wiecznych mapach i planach


Oprócz informacji metrykalnych i literatury źródłowej ważne jest zobrazowanie miejsca gdzie żyli nasi antenaci. Z drugiej połowy XVIII wieku możemy oglądnąć kopie tzw. Mapy Miega z zaznaczonymi murami obronnymi, które niedługo później zostały kolejno rozebrane. 

Mapa Tarnowa autorstwa J. T. Siegera i F. Miega. Źródło: wikimedia.org

Równie wspaniałym źródłem jest powstały w latach 90 XVIII wieku plan miasta autorstwa Franciszka Grottgera (ciekawe czy jest to potomek/krewny Artura Grottgera). Plan świetnie obrazuje jakie zmiany zaszły w centrum miasta przez ostatnie 200 lat. Oglądając go ze współczesnymi mapami np. z Google Maps widzimy, że ulice przetrwały właściwie w nie zmienionym układzie, ale wiele budynków już nie ma w dzisiejszym Tarnowie choćby zaznaczone na mapie Bramy Miejskie, kościółek Św. Anny, skonfiskowany klasztor i kościół PP. Bernardynek stał się klasztorem i kościołem OO. Bernardynów itd.

Plan Tarnowa autorstwa F. Grottgera. Źródło: wikimedia.org

Miasto i jego mieszkańcy w połowie XVIII wieku


Obecnie najbardziej interesują mnie lata 50 XVIII wieku i okres wcześniejszy. Mniej więcej na ten czas w przybliżeniu datuję narodziny wielu moich 7 i 8xpradziadków. W publikacji zatytułowanej Dzieje miasta Tarnowa jest spis Lustracje kamienic i domów spisany 15 stycznia 1738 roku. Kilka tygodni temu udało mi się obejrzeć bardzo ważny dla mnie spis ludności z 1753 roku. Zatytułowany jest on Osiadłość Miasta Tarnowa. Bardzo dokładnie opisano budynek po budynku dodając imię i nazwisko osoby płacącej podatek domowy i wicikowy oraz adnotacje, o domach i placach niezamieszkanych (pustych). Kolejne budynki oznaczone są ulicami, placami lub punktami orientacyjnymi można więc mając plan Grottgera prześledzić gdzie w przybliżeniu mieszkał nasz antenat. Pamiętajmy jednak, że dostępny plan miasta został sporządzony 40 lat później jest więc na nim zaznaczonych więcej obiektów. Spis rozpoczyna się od ulicy Krakowskiej, a kończy na danych o czynszach cechów i dniach targowych odbywających się w mieście.

Zacznijmy od spisu z 1738 roku pamiętając, że na św. Barbary (dop. 4 grudnia) 1735 roku pożar strawił całe miasto i przedmieścia.
Na północnem podsieniu: od kościoła dom opustoszały dla ubóstwa Sleśkowicza, dom Korzeniowskiego spustoszały dla długów i pusto stoi, kamienica Kaszewiczowska nadrujnowana pusta, kamienica Huysona zdezelowana pusta, kamienica Wolkisona nie ma gospodarza, plac Sławskiego pusty, na nim domostwo zgorzało, kamienica Szynklerowska mocno zrujnowana, bo w niej gospodarz nie mieszka.
Na podsieniu wschodniem: dom Mrozowskiego zgorzał, tylko jeden sklep został, kamienica Sakowiczowska bez gospodarza, browar przy niej na zatyłku zgorzał.
Na podsieniu południowem: dom Traczowiczów zgorzał, tylko sklep został i drugi przy nim mały, dom Boguckiego zgorzał, tylko sklep mizerny został i plac pusto leży, plac Zalasowski pusty, na nim sklep i piwnice się zawaliły, plac Uchackich pusty i piwnica się  murowana zawaliła.
Na podsieniu zachodniem: kamienica Ratajowiczowska potrzebuje ekspenzy na reparacyę, podległa jest zawaleniu, na niej wyderkaf 1000 złp. dla kościoła lisiogórskiego, kamienica Nikielsonowska wierutna pustka bez nakrycia, kamienica Rosowska i ta nadrujnowana, ale jest w protekcyi JWgo Jmci Pana Starosty grabowieckiego, drugie pół kamienicy Rosowskiego i ta zostaje w protkecyi wyżej wyrażonego Pana Imci Dobrodzieja.
Ulica Pilźnieńska: dom Piskarskich zgorzał, tylko na połowie placu sklep został, plac Barańskiego pusty, place Gieńkowskiego, Węgrzynowiczów, Kronkowiczowski, Stofiejowski, Stanaszowski, Derkowski puste, dom Wolańskiego zgorzał, tylko jeden sklep został, plac Floryanowski pusty.
Ulica od furtki poczynająca się aż do bramy Krakowskiej (dziś Krótka i część pl. Kazimierza W.): place Sakowicza, Gajeckiego, Małochlebowskiego, Hankowski, Ligęzowski puste, Kamienica Augustynowiczowska spustoszała, bo gospodarz ciężkie ubóstwo, plac Gidlowski pusty, dom Ziębickiego spustoszały, bo mało budynku i to zgniłego zostało, teraz jest w duchownej posesyi, place Łosińskiego, Siedlarzowski, Kochanowski, Adama Rzeźnika, Złotnikowski puste, plac Ozadowski narożny przeciwko kamienicy Ratajowicza, plac Nowakowskich, Olbrychtowskich pusty, kamienica Szynklerowska przy bramie Krakowskiej wierutna pustka bez nakrycia, plac Kaweckiego, Madejowski pusty, dom Warszyckiego spustoszały pusty, plac Miecznikowski i Filipowiczowski narożny przeciwko rynku pusty.
Zatyłek od kościoła północy (dziś ul. Kapitulna): dworek Dykaczewski, przedtem do miasta należał, teraz w posesyi duchownej plac Łazienny, Tarnowiczowski pusty, dom Olbrychtowski, przedtem do miasta należał, teraz w posesyi duchownej, plac Krakowskiego, Nowakowski, Bednarzowski, Kiełbowiczowski, Ostrężyny, Pieskowski puste.
Za furtką miejską (dziś wschodnia część pl. Św. Ducha): dom Kopcińskiego zrujnowany dla ubóstwa gospodarza, plac Krysowski, plac Rogowskich pusty, dom Plucińskiego spustoszały pusty, słodownia na Burku spustoszała pusta, pół placu Lechów puste, plac Plucińskich woda zabrała przy moście, plac Matrajowski za mostem pusty, plac Kuflowski, Majowski pusty.
Zamieście za bramą Pilźnieńską: plac Orczykowski, połowa placu Kampustowskiego, plac Raźnego, Sopleniowski, Grocholów, Smidowski, Zającowski, Stalnikowski, Warkoczowski, Grzybowskiego puste, pół placu Sempkowskie puste, chałpka Kołuszkowicza spadła pustka, pół placu Kołodziejowskiego puste, plac Łysiowski pusty, chałpka Wiatrowicza kowala pusta, plac Rakowski, Orczykowski pusty.
Ex opposito kościoła Św. Ducha na górce (dziś zachodnia strona ul. Targowej): plac Sakowski, Piszczkowski pusty, dom Zaranków spustoszały pusty, plac Moskwowski, Derkowski, Ozimkowski, na którym słodownia była, Ligęzowski, Kunecki, Kubajowski, Borowskich, Nosalowski, Sowickiego, Białkowskiego pusty, dom Siepierkiewiczów przedtem do miasta należał, teraz go odebrał w posesyę ks. Zarczyński kantor tarnowski, plac Urbanowski pusty.”

Czytając o pustych domach i placach, zrujnowanych sklepach trudno nie odnieść wrażenia, że Tarnów był istnym miastem widmem. Niezamieszkałym, kompletnie zrujnowanym w trzy lata po całkowitym spaleniu miasta. W 1741 roku miasto w całości należało już do ks. Pawła Karola Sanguszki, który czynił starania mające na celu ponowny rozwój miasta. Kolejny spis z 1753 roku ukazuje z wolna poprawiającą się kondycję miasta.


  

Ulica Krakowska idąc z Bramy po lewej stronie: przy Bramie Szynklerowska pusty, na Pisoyowym Wojciech Nożka, Madeyiewskie Jm X. Kantor, Warszyckiego puste, Sandeckiego Jakób Gwiazdowicz trzyma, na Follynowskim Jakób Armatys w tyle Bracka izba, Psallterya Jm X. Psallterystów, Kamienica Jm X. Penitencjarza, Dworek Jm X. Kantora, Kamienica Jm X. Kanclerza, Szkoła Jm X. Scholastyk i Magistrat Tarnowski, Kollatorowie Dyrektora, Kamienica Kaznodziejska z dawna a teraz Jm X. Scholastyka, Kamienica Jmci XX Mansjonarzów, Kamienica XX Wikaryów.
Kościół Kolegiacki: kamienica Jm X. Infułata alias Probostwo, dworek Jm X. Kanonika Fundi Łukowa, dworek Jm X. Kustosza.
Idąc z Bramy lewą stroną ku Rynkowi: Fidlewiczowski, Jachymowiczowski, Ziembickiego, Łosińskiego, Wasniowskiego, Milcznika Adama, Bednarza Szymona, Kulbowiczowskie  te wszystkie place puste.
Część Rynku północna idąc od Kościoła: na Lajego P. Pietrzyniec, na Kmiećkowiczowy Dominik Dąbrowski, Zichewiczowski, Szymbarskiego pusty, na Borysiewiczowe Marcin Kęcki, na Woytowiczowskim kamienica Kaszowiczowska, na Kysonowskim P. Rhoda, na Wolkisonowskim P. Janicki, Stawskiego P. Janicki trzyma pusty, Machowski, Dąbrowskiego Walenty Bogucki.
W tyłach Rynku części północnej: Nowakowski pusty, Wawrzyniec Kucz, Kamienica X. Mansjonarzów, Placów 3 pustych P. Rhoda trzyma, na Olbrychtowym Organista i Kantor, Kielczowskiego, Michniewicza, Nowakowskiego, Kulbowiczowski wszystkie puste, Wadajowski i Ostrążowski Pan Bogucki trzyma, Kłosowski pusty.
Ulica Żydowska od Rynku lewą stroną do Bramy Pilzneńskiej: Icka Wolfowicza, Berka Wolfowicza, Dziubiny, Lisa, Kynka Wolfowicza, Izaaka Rabina Tarnowskiego, Kiury, Janorowicza, Michałowscy, Naskla kupca, Kapeluszniczki wdowy, Pinkwesa, Abrahama, Pęcaka młodego.
Drugą stroną tej ulicy od Bramy powracając: Chimla, Lewek Kapelusznik, Lewek Dawidowicz, Baska, Icek Wielopolski, Chaim Krzyżki, Bakalarka wdowa, Abram Wielopolski, wnuk Lewkowicza Wielopolskiego, Szulim Lewkowicz, Lewek Szlachcic, Chaimki.
Część Rynku wschodowa od ulicy Żydowskiej: na Balcerowym Mrozowska wdowa, Wojciech Truziński, na Dąbrowskiego Wojciech Michniewicz, na Sakowiczoskim Józef Niedzielski, na Honkowskim P. Mateusz Morozowicz, Sakowiczowska tenże trzyma.
Ulica Pilzneńska lewą stroną od Bramy idąc: na Sopleniowskim Żyd Hemla, na Węgrzynowiczów Rubin żyd, Wrońskiego puste P. Morozowicz trzyma, Gontkowiczowskie puste, na Piskarskiego Marcin Kałuszowski.
Powracając od Bramy drugą stroną: na Zaborowskiego Wojciech Chwastkowicz, na Niedźwieckiego Żyd Jasek, Stasinowskie puste Kulaszowski, Stanaszowskie puste Kałuszowski, na Gątkiewiczowskim Domostwo Kaszewiczów, Derkowskie puste, na Kamińskiego Stanisław Mierzwowicz, na Wolańskiego Żydówka Kuśnierka wdowa, na Jasikowiczowskim Szmul Żyd krawiec, Sebastian Gnatkowicz, na Gloryanowym Jan Michniewicz trzyma.
Część Rynku południowa: na Stasiowym Jan Michniewicz, na Kmiechowym Wawrzyniec Tracewicz, na Krasoniowym Jan Jasikowski, zegarmistrzów i Sopleniowski puste, Sowickiego Ziembicki, na Stasijowym Stanisław Troziński, na Grzegorzewiczowski Andrzej Bocheński.
Ulica Krakowska od furtki pod Basztą do Bramy Krakowskiej: na Wrońskiego Marcin Rzczański, na Augustynowiczów Jakób Papielecki, na Sachowiczowskim puste tenże trzyma, na Masiowym Jan Biecki, na Ziołkowym Jakób Mietelski, na Gajeckiego Wojciech Dereniowicz, Małochlebowskim Pan Franciszek Majer Felcer zbudował się, na Sikorskiego, na Zieleńskiego, na Mierkowskiego tenże, Różyckiego tenże Felcer trzyma puste, Ligęzowska puste Koczołowicz trzyma, kamienica Jana Augustynowicza.
Powracając od Bramy drugą stroną: Mierzwowiczowskie, Sitarskiego, Stolarskie, Kolendra Czapnika puste wszystkie te place.
Część rynku zachodowa idąc od furtki: na Ratajewiczowskim Stanisław Komorowicz, Tryncowska puste skarbowe w tyle browarek skarbowy, Roszowska puste skarbowe w tyle browarek skarbowy, 1/2 Kraszoniowskiej puste skarbowe w tyle browarek skarbowy, na Lechowskim Orłowski, Jakóba Gwiazdowicza, Filipowski pusty
Osiadłość Przedmieszczan do jurysdykcji miejskich należących za Bramą Krakowską idąc od części zachodowej na około Miasta: Barankowiczowe Szymon Woyciechowski, Jasikowskie dom wiezdny skarbowy, Kapustowskie P. Janicki, Kołuszowskie kowal, Raźnego Kołuszowski trzyma, Sopleniowski Grzegorz Skorupa, Grocholskiego tenże trzyma, Skorupa, Kurasieńskiego Szymon Woyciechowski, na Czapnikowym P. Jan Michniewicz domostwo ma, na Warkoczowskim j.w., na Grzybowickiego j.w., na Kałuszkowskim Błażej Biecki, na Rufinowskim Snycerz, na Biedzkiego Jan Biecki, na Bartoszowskim Dobrowodzka, na Zaiączkowskim Wojciech Mychniewicz, na Tkaczowskim Brakowicz, na Kuszowskim Pruszowska wdowa, Kruczkowiczowe puste P. Rhoda trzyma, na Kądzielowskim Józef Niedzielski, Lisowskie puste Gniatkowicz trzyma, Popieliczowskie puste tenże trzyma.
Powracając ku Miastu:, na Rozumkowiczowym P. Kazimierz Sanicki, na Pomykalinym Jacek Lisowski, Wiatrowskie P. Janicki trzyma, Jeleniowskie Jacek Lisowski, Ziołkowskie puste tenże trzyma, Kołodziejowskie puste tenże trzyma, Orczykowskie Stanisław Kapuściński trzyma puste na Kowalowskim Moszkowa wdowa żydówka, na Kozłowskiego Jan Rysiewicz, na Cichoniowskim Marceyan Olkowski.
Kościół i Klasztor WW. OO. Bernardynów: młyn za klasztorem o dwóch kamienicach.
Kościół i Klasztor WW. PP. Bernardynek: za klasztorem domki do tychże należące, na Sikorowskim Walenty Koczoł, na Sikorskiego Antoni Sikorski, na Żywieckim Józef Mierzwowicz, na Foytarowym Woynarowski, na Myszcikowym Andrzej Malicki, Kopciowiczowa wdowa, Andrzej Malicki, Matrajowe puste Andrzej Malicki trzyma, na Rogowskiego Strzelecki, na Jeżowskim zięć Bednarki, Jajakowskie Wawrzeniec Okrzesa XX wikariusze trzymają, Marnikowskie Kucik XX wikariusze trzymają, Derkowskie Franciszek Migaczowicz, Naydałowskie tenże trzyma, Zychowskie Bielawski, Czapnikowe Migaczowicz, domków no 10 do probostwa szpitalnego.
Kościół NPM na Burku, Kościół Św. Trójcy: Maniowskie  X Proboszcz szpitalny, tenże placów kilka trzyma.
Kościół Św. Ducha: Adamkowiczowe Józefowa Nakończa wdowa, Traczowskie Tomasz Kobelkowski, Traczowiczowe Wawrzeniec Traczowicz, Piskowe puste, Ozimkowskie X Szkaplerzny trzyma, Młodowskie Gayda, Czapnikowskie puste, Derkowskie Marcin Muszyński, Warzyłowskie Jakób Szarek, Nosalowskie Koczołowicz, Nosalowskie Jakób Nosal, Bożkowsie, Gawrońskie puste, Zaranowskie Jakób Armatys puste.
Kościół Św. Anny: Dzwonnikowskie Kasper Knapik, Dylągowskie Stanisław Komorowicz, Wróblowskie Grzegorz Nosal.
Dalej idąc od kościoła Św. Anny: dom wiezdny Stanisława Komorowicza, na Gawłowskim Szymon Lany, Nosalowskie Szymona Lanego syn, Barańskie Orłowski, Sowickiego Orłowski trzyma, dom wiezdny Gwiazdowicza, Białkowsi, Kazimierz Grono, Staborowskie Waleryan Zając.
Folwark XX Wikaryow: Soplekowskie X Kantor tarnowski, tamże Kantorya, Gordzikowskie, Ziemkiewicz, Marnikowe Franciszek Matray, Urbanowskie tenże Matray puste, Galusowe Jankowska wdowa.
Folwark Infułacki
czynsz od cechów: piekarski, sukienniczy, piwowarski, kołodziejski, kowalski, tkacki, kuśnierski, szewski, rzeźnicki, stalmaski, winiarski.

Spis jest dokładniejszy, wskazuje budynki poza murami miasta w okolicy dzisiejszej ul. Św. Anny, ul. Św. Ducha, ul. Targowej i placu na Burku. Kilkanaście budynków zostało zakupionych przez kler, place i domy mają nowych właścicieli, postawiono nowe domy. Dalej jednak znaczna liczba placów i domów jest pusta. Miasto powoli podniesie się dopiero w latach 70 XVIII-wieku, a zacznie prawidłowo funkcjonować już w dobie rozbioru Rzeczpospolitej pod panowaniem Monarchii Habsburgów.

Źródła:
Jan Leniek, Franciszek Herzig, Franciszek Leśniak, Dzieje miasta Tarnowa
ANK odział na Wawelu ArchSangHrTarn 141

sobota, 12 maja 2018

Księgi i akta gruntowe sądów

Do tej pory trzy wizyty w Archiwum Państwowym oddział w Tarnowie poświęciłam na przeglądanie zespołu 229 zawierającego księgi i akta gruntowe sądów w Tarnowie. Księgi te są niezwykle obszerne i zapewne kilka lat zajmie mi przeglądnięcie ich wszystkich. Do tej pory zapoznałam się z treścią połowy dwóch najstarszych ksiąg. Księgi te zostały założone końcem XVIII wieku. Zawierają całą dokumentację notarialną i sądowniczą z dawnego obwodu tarnowskiego utworzonego po I rozbiorze Rzeczpospolitej. Na przykładach aktów przodków i ich krewnych pokażę co można znaleźć w tych zespole archiwalnym.


Czy włościanin był właścicielem domu i ziemi?


Włościanie jak najbardziej byli stronami w kontraktach kupna-sprzedaży. Czyli włościanin mógł kupić lub sprzedać dom i/lub ziemię. Nie był to jednak stricte zakup własnościowy. Jeśli chodzi o grunt są to kontrakty na prawie wieczystego użytkowania, czynszownictwa lub hołdownictwa. Tak posiadany dom i/lub grunt włościanin przekazywał dalej swoim spadkobiercom lub sprzedawał na tych samych zasadach na których posiadał daną własność.

Przykład kupna domu na gruncie na prawie czynszownictwa:
Wieś Zabłocie. Rok 1802. Między Państwem Józefem y Heleną Małżonkami Malczewskiemi ziednej a Uczciwimi Marcinem y Reginą z Pęcakow Krakowskiemi Małżonkami zdrugiey Stony; staie względem kupna Domu w Zabłociu pod 18em konskrypę: 40 na Placu w Sążniach 113 rozciągającym się stojącego w ninieyszey osnowie za poprzedzoną Ugodą. Sprzedarzy konktakt. Że zmiankowani Józef y Helena Malczewscy Małżonokwie mając Dom na groncie prawem wiecznego czynszownictwa w Zabłociu 18em jak wyżey stający od Sukcesorów zmarłey Agnieszki z Jerzow 1go Małżeństwa Michalski 2go Kapuściny mocą zeznanych na Osobę swoją Cesyi Prawa pod dniem 19 Lipca 1799 roku y 10 Czerwca 801 Roku przez Antoniego y Jana Michalskich Braci zeznanych nabyty; takowy Dom ztemi prawami jakie Sprzedającym służyć mogło; Uczciwym Marcinowi y Reginie z Pęcakow Krakowskim Małżonkom za Summę zobopolnie umowioną: Polskich Tysiąc pięcset 1500. wynoszącą prawem własności ztym dokładem sprzedają ze: 2gie Od tej Sprzedarzy wyłączają sobie Stajenek 3. przytym domu stojących; zktórych dwie pod iednym dachem przy Murze OO Bernardynow stoią trzecia zaś woddzielnym miejscu nad Rzeką znajduje się. z którey tymże Sprzedawców Malczewskim wolno będzie sobie Jzdebkę do Pomieszkania na placu także 12 długości y 4 3/4 łokci szerokości wkażdym czasie przestawić; y nadto: 3tio Ostrzegają sobie Sprzedawcy Malczewscy w Stancyi od Stajen nad Rzeką stojącey do dnia 25 Listopada 803 wolne bezpłatne Pomieszkanie wraz z Alkierzem; tudzież dla wypadjącey kuracyi koni Plac wolny, który od Rzeki aż ku Węglom wielkiey Izby y Stajen na południe rozciaga się ....itd. opis realności zakupionej przez małżonków Krakowskich.

Akt kupna-sprzedaży domu z ogrodem we wsi Grabówka na prawie hołodwnictwa:
Działo się w Grabowce w Dobrach Jaśnie Oświeconego Xięcia Sanguszka Dnia 19. Sierpnia 1799. - Urząd Zgromadzenia Grabówki stosuiąc się do rozkazu mieyscowey Zwierzchności Hrabstwa Tarnowskiego, wydanego do domu Macieja y Marianny Kozłów Małżonków Prawem chołdownictwa  pod Nem Konskrypcyonalnym (dop. nie podano numeru) stoiącego od Wschodu Jakoba Wielgusa z Południa od Gościńca Cesarskiego od Zachodu Piotra Walaszka między któremi ścieszka dla przechodu Pospolstwa zostawioną czyni granicę z Północy od Gruntu pomienionego Walaszka graniczącego na Placu Sążni 70 1/2 oraz z Ogrodem zaymuiącym znayduiącego się zwyczaynym sposobem Podwoyciego Pawła Sowiźrała własność pomienionego Domu z Ogrodem ogrodzonym starozakonnemu Lewkowi Frisch y Lewkowi Skur w Zgromadzonym Pospolstwie ogłosił y tym rząd wzmiankowanego Domu Prawem własności Kupicielom oddał. Mocą ninieyszey ... 

Zapisy na rzecz córki przed zamążpójściem 


Dość często w protokołach hipotecznych spotykałam się z informacją, że kawałek ziemi został zapisany przez teściów. Nie spotkałam się z informacją o zawarciu umowy przedślubnej w księgach zawierających metryki małżeństw w Galicji, ale jest wiele zapisów na rzecz córek przed zamążpójściem w księgach gruntowych:

Wieś Rzędzin. Rok 1805. Niżej wyrażony w przytomności uproszonych Przyiacioł iako Świadków których Podpisy Im ani Onych Potomków mi szkodzić nie maią iawnie dobrowolnie y w nieprzymuszonym Sposobem zeznaią iż ia posiadając Czwartą Cześć Roli Łabnowska zwaną morgów 19 słązni 262 w sobie obeymuiącą do Nru konskryp. 25 bezpośredniużo należącą przez niegdyś Jakuba Łabna Oyca mego w Dniu 4 Listopada 778 Ru ustąpioną; który Zapis w Xsięgach Gruntowych Hrabstwa Tarnowskiego pod dniem 4 Czerwca 789 zaciągnietym iest ztakowego Gruntu Czwarcizny Roli prawem wiecznego Czynszownictwa posiadaney, wydaiąc Córkę moią Reginę Michałowi Buczkowi w Stan Małżeński połówkę na wieczność oddaię y wolnego uzywania takim Prawem jakie podpisanemu słyżyć mogło wraz na tym Groncie stoiącym Sąsiekiem iednym y Wozownią pod iednym Przekryciem znayduiącemi się z tym oto Dokładem odstępuię że nowożency w Zamieszkaniu prze podpisanym do dalszego Rozporządzenia między innemi Potomkami Jego miescie się maią którego Gruntu tak odstąpionego Połówka leży od Grontu Franciszka Łabna zastawuiąc drugiej połówki używanie sobie doczesne y dalszemu Rozporządzeniu wolne który to zapis chcąc mieć trwały y nigdy niewzruszony przy uproszonych iak wyżej Świadkach zeznawszy. takowy ile nieumiejący pisać przez Znak Krzyża Ś. podpisuję y od mieyscowey Zwierzchności utwierdzonym do Akt przyzwoitych wciągniętym mięć chcę. Dom w Rzędzinie dnia 13 Stycznia 1805 r. Walenty Łabno czyniący Reginie Łabnionce zapis. 
Jako Świadkowie podpisani 
Jędrzej Galus x wóyt 
Piotr Babka x przysiężny 
Jakób Janora x 


Zapis na rzecz Reginy Łabno 1805 rok.

Testamety


Testament jest dokumentem często spotykanym w księgach sądowych. Zapisy odnoszące się do włościan są dość krótkimi notatkami, zdarzają się jednak też wielostronicowe zapisy np. Wojciecha Zauchy z 1838 roku. W testamentach nie brakuje zapisów na rzecz córek, a nawet zdarza się, że dziedziczą więcej niż bracia.

Testament lub rozporządzenie Pietra Walaszka Dnia 24 Czerwca 1801.
Ja Pietr Walaszek bęndąc na siłach słabym ale na Umyśle Zdrowym zaprosiwszy w Dom swoy uczciwych Wiary godnych Ludzi i rozporządziwszy pomiędzy majątkiem swoim a maiąc połsiódma Prętu Roly więc zapisuię Wiktoryi córce prętów cztery dyku 4. a Pawłowi Synowi Prętów półtrzecia dyku 1/3 więcey niemogę nierozporządzić tylko oddaię  Dzieciom tym ostatnie Błogosławieństwo a gdyby się kto chciał temu memu Rozporządzeniu sprzećiwic tego będę na sąd Boga powoływał a co dla większego Waloru y Wagi własnemi Rękami się podpisuiemy kładąc Znak Krzyża Świętego. -
Pietr Walaszek Oyciec x Woyciech Gluszak Woyt x Marcin Boruch przysiężny x Jan Mikuła przysiężny x Woyciech Wielgus spospul: x

Testament Piotra Walaszka 1801 rok.

Jak najłatwiej przeszukiwać księgi i akta gruntowe


Tutaj niestety nie ma jednej recepty na najefektywniejsze korzystanie z ksiąg. Jeśli nasi przodkowie żyli na danym terenie od pokoleń można spokojnie przeglądać księga po księdze i kolekcjonować wszystkie dokumenty związane z rodziną: kontrakty kupna-sprzedaży, testamenty, darowizny, zapisy, pożyczki i spłaty, obligacje itd. Jeśli szukamy aktów do konkretnego gruntu dobrze mieć wcześniej sprawdzone księgi hipoteczne. W hipotekach z końca XIX wieku dowiadujemy się w jaki sposób grunt trafił do właściciela i zapewne będzie tam numer i rok sprawy sądowej. Później wystarczy kierować się numerem i dość szybko odnajdziemy szukany dokument. Jeśli szukamy testamentu to oczywiście powinniśmy znać rok śmierci osoby sporządzającej testament, jest duża szansa, że notariusz odwiedził ją niedługo przed zgonem. Jeśli jednak nie został spisany testament musimy się liczyć nawet z przeglądaniem kilkunastu lat od śmierci danego przodka. Jego spadkobiercy wcale nie musieli od razu dzielić majątku. Z tego powodu w księgach sąsiadują ze sobą sprawy, które datowane są nawet na kilkadziesiąt lat wstecz i sprawy aktualne. Na początku obszerność ksiąg jest trochę zniechęcająca, bo tak naprawdę ciężko przeglądnąć więcej niż jedną księgę podczas wizyty w archiwum (mi udało się ok. 300 na 500 stron podczas pierwszej wizyty). Nie poddawajcie się jednak, bo zawarte w nich informacje są prawdziwymi perełkami i uatrakcyjnią każdy wywód przodków.

Źródła:
Księgi i akta gruntowe sądów w Tarnowie

sobota, 28 kwietnia 2018

Czy Wojciech i Krzysztof Kiełbasa to bracia?

Nazwisko Kiełbasa jest bardzo popularne w regionie tarnowskim, jak zresztą w różnych częściach Polski. Przy nazwiskach pospolitych, które nosi duża liczba osób często jest problem z połączeniem rodzin z okolicznych miejscowości. Jednak w moim przypadku istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda się połączyć dwie linie mojej rodziny: po mieczu i po kądzieli noszących nazwisko Kiełbasa. 

Wprowadzenie w dwie linie rodziny Kiełbasa


Z nazwiskiem Kiełbasa w moim wywodzie przodków po raz pierwszy zetknęłam się już ponad 2 lata temu w linii przodków po kądzieli. Nazwisko to nosiła matka mojej 4xprababki Katarzyny Kozioł z Nowej Jastrząbki. Katarzyna nie urodziła się tam jednak, przeniosła się tam z Żukowic, gdy jej matka Regina poślubiła wdowca po Katarzynie z domu Witosławskiej Jana Armatysa. 5xprababka Regina z domu Kiełbasa urodziła się w Żukowicach w 1786 roku w domu nr 114. Rodzice Reginy to Krzysztof Kiełbasa i Katarzyna z domu Starzyk. Oboje pochodzili z Żukowic, a ślub zawarli w 1780 roku w parafii Lisia Góra. Dom rodzinny Krzysztofa nosił nr 141. Para była również rodzicami: Jana (*1783), Katarzyny (*1788), Katarzyny (*1791), Anny (*1794), Zofii (*1797), Wawrzyńca (*1802). Krzysztof Kiełbasa zmarł w 1808 roku w domu nr 236 (tam rodziło się większość jego dzieci) w wieku 80 lat. Na podstawie aktu zgonu wynika, że Krzysztof urodził się ok. 1728 roku, czyli pierwszy (i jedyny) związek małżeński zawarł w wieku 52 lat! Wydaje mi się, że jego wiek został przesadzony o jakieś 15-20 lat. Tym bardziej, że w 1814 roku umiera wdowa po Krzysztofie, moja 6xprababka Katarzyna Kiełbasa z domu Starzyk i zapisano, że w chwili śmierci miała 64 lata.
Lina po mieczu przysporzyła mi trochę kłopotów. Tutaj pierwszy raz z nazwiskiem Kiełbasa zetknęłam się poznając nazwisko panieńskie mojej 3xprababki Reginy Marszałek z domu Kiełbasa. Zarówno Marszałkowie jak i Kiełbasowie pojawiają się w aktach metrykalnych Jodłówki-Wałek (parafia Skrzyszów i Lisia Góra) miałam jednak trudność z namierzeniem aktu małżeństwa 3xpradziadków i aktu urodzenia 3xprababki. O Reginie Marszałkowej pisałam w związku z akuszerkami w mojej rodzinie, na pierwszy ogień wzięłam się więc za metryki z miejscowości, w których wiedziałam, że przyjmowała porody. Nie znalazłam tam jednak jej aktu urodzenia. Teraz wiem, że należało szukać właśnie w Żukowicach. Regina była córką pochodzących z Żukowic Wojciecha Kiełbasy i Elżbiety z domu Kajpust. I to właśnie zlokalizowanie aktów dotyczących Elżbiety z Kajpustów pozwoliło mi na odnalezienie aktów dotyczących jej córki. 4xpradziadkowie Wojciech Kiełbasa i Elżbieta pobrali się w Żukowicach w 1823 roku, oboje stanu wolnego, pan młody zamieszkały w domu nr 141. Wojciech urodził się w Żukowicach w 1804 roku. Był synem Wojciecha Kiełbasy i Agnieszki z domu Kuta, którzy zawarli związek małżeński w 1783 roku. Ich dzieci przychodziły na świat w domu rodzinnym Wojciecha, czyli pod nr 141. Oprócz mojego 4xpradziadka Wojciecha byli także rodzicami: Jana (*1784), Macieja (*1786), Katarzyny (*1787), Reginy (*1791), Hiacynta (*1793), Jakuba (*1797), Marianny (*1799), Anny (*1801) i Zofii (*1808). Wojciech w 1817 roku w wieku 59 lat zostaje wdowcem i tego samego roku poślubia pannę Mariannę Wojtaszek. Para jest rodzicami Anny (*1718), Zofii (*1720) i Józefa (*1823). Wojciech umiera w domu nr 141 w 1823 roku w wieku 65 lat. Z grubsza wiek wydaje się właściwy, może sprawdzono jego metrykę chrztu przed drugim ślubem. Z wyżej wymienionych informacji jego rok urodzenia w przybliżeniu można określić na ok. 1758. Niestety brak akt urodzenia z lat 1742-57, a w 1758 roku nie ma Wojciecha Kiełbasy. Dodatkową trudność przysparza wielka popularność imienia Wojciech wśród męskich przedstawicieli rodziny Kiełbasa.

Mnogość Wojciechów Kiełbasa

Już po przeglądnięciu 2-3 lat lat metryk urodzeń rzuca się w oczy spora liczba Wojciechów Kiełbasa. Nie chcąc popełnić błędu w przypadku moich 5xpradziadków Wojciecha Kiełbasy i Agnieszki Kuta wypisywałam wszystkich pozostałych Wojciechów Kiełbasa, chcąc wychwycić ewentualny kolejny ślub mojego Wojciecha. W ostatnich 20 latach XVIII wieku w parafii Lisia Góra ślub brały następujące pary:
1. Wojciech Kiełbasa i Agnieszka Kuta nr domu 141
2. Wojciech Kiełbasa i Agata Duź nr domu 41, 138
3. Wojciech Kiełbasa i Zofia Nawój nr domu 231
Dodatkowo w pobliskich latach:
4. Wojciech Kiełbasa i Anna Mostek nr domu 164
5. Wojciech Kiełbasa i Zofia Derus
6. Wojciech Kiełbasa i Zofia Kuta nr domu 151
Jest z czego wybierać. Wszyscy panowie prawdopodobnie urodzili się w latach zbliżonych do daty urodzin mojego przodka Wojciecha Kiełbasy. A metryki chrztów ograniczają się tylko do: podania daty chrztu, imion dziecka, imion rodziców i rodziców chrzestnych. Czyli brak tak pomocnej wcześniej numeracji domów. No i brak metryk chrztów z lat 1742-57. Sprawa wytypowania rodziców 5xpradziadka Wojciecha Kiełbasy jest mocno problematyczna, a może nawet niemożliwa.

Czy Kiełbasowie byli braćmi?


Wojciecha i Krzysztofa Kiełbasów łączy miejsce pochodzenia - wieś Żukowice w parafii Lisia Góra. Łączy ich także nr domu podany w ich metrykach ślubu - dom nr 141. Wojciech mieszkał w tym domu aż do śmierci, Krzysztof wyprowadził się w kilka lat po ślubie do domu nr 236. Krzysztof był chrzestnym dzieci Wojciecha i odwrotnie (chociaż tu przez mnogość Wojciechów może być różnie). Brak jednak metryk chrztów z lat 1742-57, czyli z lat, w których w przybliżeniu urodzili się Wojciech i Krzysztof. Do tego popularność imienia Wojciech nie ułatwia sprawy. Krzysztof urodził się raczej jeden. Dobrym punktem zaczepienia może być Mikołaj Kiełbasa. Mikołaj, kawaler z domu nr 141 w 1780 roku zawiera związek małżeński z Franciszką Malec. Czyli równolatek obu Kiełbasów do tego mieszkający w tym samym domu. Jeśli chodzi o nr domu to dochodzi pytanie czy było to samodzielne gospodarstwo, czy prowadzone ze wspólnikiem np. bratem lub kuzynem. Wtedy mimo tego samego nazwiska, nie będą braćmi tylko krewnymi. Nadzieję na rozwiązanie sprawy dają zachowane z lat 50 i 60 XVIII wieku spisy osobowe mieszkańców należących do włości ks. Sanguszków i inne dokumenty znajdujące się w ANK na Wawelu w zbiorze akt ks. Sanguszków. Jeśli spisy będą dokładne istnieje szansa na poznanie 6xpradziadka z linii rodziny Kiełbasa i zweryfikowanie hipotezy dotyczącej Wojciecha i Krzysztofa Kiełbasów.


Dzięki mozolnemu grzebaniu w księgach metrykalnych udało mi się już połączyć linie rodzin noszących nazwiska: Nosal, Kozioł, Zaraza i Kajpust. Czy uda się to w przypadku rodzin Kiełbasa? Czas pokaże, czy dodatkowe źródła wniosą nowe informacje. A na razie na podobną weryfikację czekają kolejne rodziny z mojego wywodu przodków.

sobota, 14 kwietnia 2018

Mierzwa, Mierzwiński, a może Mierzwowicz?

Większość rodzin z mojego wywodu przodków udało mi się całkiem nieźle opracować i właściwie niewiele informacji pozostało mi do odkrycia. Zachowane księgi metrykalne pozwalają mi cofnąć się 250-300 lat wstecz, co udało się w przypadku parafii: Tarnów-Katedra, Lisia Góra, Odporyszów, Skrzyszów i Stara Jastrząbka. Jak zawsze pojawiają się wyjątki. Jednym z nich jest genealogia rodziny Mierzwa.

Mierzwowie w Rzędzinie


Nazwisko Mierzwa po raz pierwszy napotkałam już w pierwszym półroczu moich badań nad historią rodziny. Jako pierwszy odnalazłam akt ślubu z ksiąg parafii Tarnów-Katedra. W 1828 roku związek małżeński zawarli moi 4xpradziadkowie: Bartłomiej syn Józefa i Zofii Walaszków kawaler majordom, lat 28 z Katarzyną córką Marcina i Katarzyny Mierzwów panną służącą lat 24. Świadkami byli Maciej Janora i Wojciech Starostka, a zgodę na małżeństwo wyraził ojciec panny młodej Marcin Mierzwa i poświadcza ją podpisując się znakiem krzyża św. Akt typowy spisany w tabeli nie odbiega od innych, które widziałam. Nowością było dla mnie zatrudnienie młodych. Dotychczas spotykałam samych rolników (kmiecie, zagrodnicy), a tu jak podejrzewam pracowali we dworze w Rzędzinie. Zaraz po zawarciu małżeństwa zmienia się jednak ich status. Zamieszkują w domu nr 56 i Bartłomiej jest odtąd kmieciem. W domu nr 56 rodzą się także ich dzieci: Maria, Franciszek Serafin, Jan, Tekla, Zofia i Agnieszka. Skupiając się na Mierzwach kolejne akty dotyczące Katarzyny, to akt urodzenia i zgonu. Najpierw znalazłam akt zgonu. Katarzyna Walaszek żona pozostałego wdowca Bartłomieja z domu Mierzwa zmarła w domu nr 56 w 1863 roku w wieku 62 lat, a przyczyną zgonu jak zapisano w języku polskim była gangrena wątroby. Kolejno odnalazłam akt urodzenia. Katarzyna urodziła się w domu nr 6 w kwietniu 1806 roku z Marcina Mierzwińskiego i Katarzyny Starzyczonki. Jej rodzicami chrzestnymi byli mieszczanie: Wojciech Starzycki i Barbara Mierzwińska. 

Mierzwowie czy Mierzwińscy?


Podczas tej samej wizyty w Archiwum Diecezjalnym odkryłam, że zmiana nazwiska nie była tylko jednorazowym błędem w zapisie. W akcie małżeństwa z 1800 roku podano, że pan młody Marcin Mierzwa mieszka w domu nr 6 i jest 24-letnim kawalerem, a panna młoda Katarzyna Starzykowna stanu panieńskiego ma 18 lat. Świadkami byli: Sebastian Janora i Wojciech Starzycki. Później małżonkowie mieszkali w domu nr 6, gdzie urodziło im się 8-mioro dzieci: Jakub (Mierzwiński), Ewa (Mierzwa), Małgorzata (Mierzwiński), Katarzyna (Mierzwiński), Wojciech (Wiźbiński), Wawrzyniec (Mierzwiński), Andrzej (Mierzwa), Agnieszka (Mierzwa) i Zofia (Mierzwa). Czyli wpisywano po równo Mierzwa i Mierzwiński oraz raz Wiźbiński. Akty z początku XIX wieku nie naprowadziły mnie na zawód Marcina Mierzwy/Mierzwińskiego oraz żaden inny trop. Zakładając, że wiek w akcie małżeństwa był podany poprawnie szukałam aktu chrztu Marcina ok. 1776 roku, także nie natrafiając na żadną wskazówkę. Wcześniej założyłam, że zmiana nazwiska mogła być spowodowana utratą przez Marcina statusu mieszczanina, po przeniesieniu się na wieś. Zaczęłam więc szukać mieszczan w Tarnowie o nazwisku Mierzwiński, a także Barbary Mierzwińskiej, która była chrzestną mojej 4xprababki Katarzyny. W tym kierunku udało mi się odnaleźć jeden akt z 1797 roku. Urodził się wtedy w mieście Tarnowie Tomasz syn Barbary Mierzwa, a jego rodzicami chrzestnymi byli: Piotr Sieradzki student, Marianna Galus panna, Maxymilian Honger żołnierz oraz Agnieszka Tietrierowa żona żołnierza. Żadnych więcej Mierzwów/Mierzwińskich. Barbara też znika i pojawia się dopiero jako chrzestna w 1806 roku. Chyba, że były dwie Barbary. Zaczęłam szukać innych członków rodziny, właściwie jakiegokolwiek śladu nazwiska. Nazwisko Mierzwa pierwszy raz pojawia się w Rzędzinie w 1743 roku. Czyli jest jakaś nadzieja. Pierwsza para Jakub Mierzwa i Zofia to rodzice Marianny (*1743). W 1752 roku rodzi się Jan syn Jakuba Mierzwy i Małgorzaty. Później w 1769 roku w Woli Rzędzińskiej również rodzi się Jan syn Wojciecha Mierzwy i Anny Głąbskiej/Głębskiej. W 1777 roku rodzi się Zofia córka Andrzeja Mierzwy i Magdaleny Bień, a w 1779 roku Regina córka Michała Mierzwy i Katarzyny. Michał i Katarzyna zostają także w 1782 roku kolejnej córki Katarzyny. I właściwie są to wszystkie narodziny potomków Mierzwów w XVIII wieku z parafii Tarnów-Katedra.
Przy okazji pojawił się kolejny obiecujący trop - rodzina Mierzwowiczów mieszczan i przedmieszczan tarnowskich.

A może Mierzwowiczowie?


Nazwisko Mierzwowicz (Mierzwowic) jest właściwie tylko w XVIII-wiecznych księgach parafii. Czyżby ta rodzina mieszczańska utraciła swój status i stała się Mierzwami, a może przeniosła się do innego miasta lub ród wymarł? Po raz pierwszy w XVIII wieku w metrykach chrztu pojawia się akt Bartłomieja (*1702) syna Franciszka Mierzwowicz i Zofii z Miasta (Tarnów). Później kilka lat przerwy i następne chrzty:

1717 Małgorzata córka Wojciecha Mierzwowicz i Anny z Przedmieścia

1720 Wojciech syn Józefa Mierzwowicz i Reginy zza Bramy
1722 Stanisław Wojciech  syn Józefa Mierzwowicz i Reginy z Miasta

1719 Magdalena córka Franciszka Mierzwowicz i Agnieszki z Miasta
1724 Barbara córka Franciszka i Agnieszki z Miasta

1724 Anna córka Józefa Mierzwowicz i Reginy z Przedmieścia Małego
1727 Katarzyna córka Józefa Mierzwowicz i Reginy z Zamieścia=Burek
1730 Jakub syn Józefa Mierzwowicz i Reginy z Przedmieścia
1733 Wojciech syn Józefa Mierzwowicz i Reginy z Przedmieścia
1735 Franciszka córka Józefa Mierzwowicz i Reginy z Zamieścia=Burek
1738 Regina córka Józefa Mierzwowicz i Reginy z Zamieścia=Burek

1747 Petronella córka Stanisława Mierzwowicz i Katarzyny z Miasta
1751 Grzegorz syn Stanisława Mierzwowicz i Katarzyny z Miasta
1752 Jan syn Stanisława Mierzwowicz i Katarzyny z Miasta

1773 Tekla córka Józefa Mierzwowicz i Elżbiety Zajączkowskiej z Wału
1779 Wincenty Wojciech syn Józef Mierzwowicz i Katarzyna Zajączkowska z Przedmieścia Małego

1798 Nd 4 Jan syna Walentego Mierzwowicz i Franciszki Budzik

Jak widać także niewiele było chrztów Mierzwowiczów, ale i tak trzy razy więcej niż Mierzwów w tym samym czasie. Czy obie rodziny mają wspólnych przodków? Z jakiej parafii przybyły do Tarnowa? To dwa najistotniejsze dla mnie pytania na które mam nadzieję odnajdę odpowiedź.

sobota, 31 marca 2018

„Naj” w moim wywodzie przodków

Gdy rodzina lub przyjaciele pytają mnie o drzewo genealogiczne, najczęściej są ciekawi kilku spraw: Kto jest twoim najstarszym przodkiem? Który antenat żył najdłużej? Kto miał najwięcej dzieci? Czyli wszystko sprowadza się do pytań o naj... Postanowiłam przedstawić kilka statystyk z mojego wywodu przodków opartych na pytaniach z przedrostkiem „naj”.


1. Najstarszy przodek
Całkiem sporą liczbę przodków wprowadziłam w XVII wiek. Jednak z powodu braku ksiąg metrykalnych trudno określić mi dokładną datę ich urodzin. Niewątpliwie obecnie najstarszą parą przodków w moim wywodzie są Bartłomiej Łabno i Katarzyna, których pierwszy potomek przyszedł na świat w 1712 roku. Ustaliłam także przybliżoną datę urodzin innego wstępnego. Na podstawie danych z metryki zgonu odkryłam, że Adam Welsing przyszedł na świat ok. 1698 roku.

2. Najdłużej żyjący antenat
Niestety porównując metryki urodzenia i zgonu czasami widzę, że rozbieżności pomiędzy ilością przeżytych lat, a rzeczywistą datą urodzenia bywają znaczne. Przykładowo drugi mąż mojej 6xprababki zmarł według metryki w wieku 130 lat!!! Jak można było coś takiego wpisać do aktu zgonu, to do dzisiaj trudno mi sobie wyobrazić :) Z ciekawości prześledziłam jego życie i wiem ile w rzeczywistości miał lat (znacznieee mniej). Ale o tych rozbieżnościach w innym poście napiszę dokładniej. Podejrzewam, że nie znajdę dłużej żyjącego przodka niż moja prababcia Maria Golec z domu Januś. Prababcia w chwili śmierci miała ukończone 93 lata.

Nagrobek pradziadków Wojciecha i Marii Golec

3. Najczęściej występujące imię
Na ponad 300 przodków najczęściej występującym imieniem żeńskim jest Katarzyna, które nosi 31 moich antenatek. Natomiast imieniem męskim jest oczywiście Jan reprezentowany przez 22 pradziadów.

Imiona moich antenatów


4. Najczęściej występujące nazwisko
Co może dziwić najczęściej występującym nazwiskiem w moim wywodzie przodków nie jest moje rodowe nazwisko. Moi przodkowie byli na różne sposoby spokrewnieni z sobą, co skutkowało ubytkami przodków, które odkrywałam wraz z wprowadzaniem mojego wywodu w przeszłość. Na dzień dzisiejszy najczęściej występującym nazwiskiem wśród moich antenatów jest nazwisko Januś.

5. Najczęściej występujące nazwisko w tym samym pokoleniu
Trochę inaczej sformułowane pytanie, ale odpowiedz także inna niż ta podana powyżej. W jednym pokoleniu moich przodków jak na razie 3 razy występują nazwiska: Nosal, Babka i Marszałek. Myślę, że rodziny te zbiegną się wyżej ku wspólnemu przodkowi. Oczywiście osoby, które już wiem, że tworzą ubytek przodków liczę tylko raz.

6. Najrzadziej występujące imię
Wiele imion w moim wywodzie przodków pojawiło się tylko raz nie mogę więc wybrać jednego najrzadziej występującego. Wśród moich prababek raz wystąpiło imię: Antonina, Barbara, Emilia, Julianna Ludwika, Stanisława, Teresa, Wiktoria. Pradziadkowie nosili zaś pojedynczo imiona: Adam, Adolf, Grzegorz, Ignacy, Kacper, Karol, Krzysztof, Marek, Szymon, Wincenty.

7. Najstarsza miejscowość/miasto z wywodu przodków
Oczywiście najstarszym miastem, z którego wywodzą się moi przodkowie jest Tarnów. O parafii katedry tarnowskiej przygotowuję osobny wpis, bądźcie czujni :)

8. Najmłodsza miejscowość z wywodu przodków
Najmłodszą miejscowością, w której mieszkali moi przodkowie jest Jodłówka i Wałki (Jodłówka ad Wałki, Jodłówka-Wałki). Badając korzenie pochodzących z tej wsi antenatów ustaliłam, że wielu z nich było potomkami pierwszych osadników, a nawet udało mi się ustalić skąd ich rodziny przybyły do Wałek. Wieś powstała w 1 połowie XVIII wieku, więc stosunkowo niedawno. O miejscowości pisałam już w poprzednich postach, zainteresowanych tematem zapraszam do lektury archiwalnych wpisów.

9. Najwięcej dzieci
Trudno mi podać dokładną liczbę potomków moich antenatów, gdyż nie jestem pewna, czy udało mi się odnaleźć ich wszystkich. W XX wieku rekordzistami byli na pewno moi dziadkowie, których rodzina liczyła 15 osób - rodzice i 13-cioro dzieci. W XIX wieku, praktycznie każda para miała 10-15 potomków, w tym średnio 6-cioro dzieci dożywało momentu założenia rodziny. W XVIII wieku można by sądzić, że rodziny będą równie liczne, jednak śmiertelność była znacznie wyższa i rzadko moi antenaci mieli więcej niż 10-cioro potomstwa. 

10. Najmniej dzieci
Najmniej potomków miała moja babcia - tylko dwóch synów. Kolejno moja 4xprababcia miała z moim antenatem 3-je dzieci, w tym momentu założenia rodziny, czyli dorosłości dożył tylko mój 3xpradziadek Antoni Saratowicz. 

11. Najstarsi rodzice w chwili urodzenia przodka
Kilkanaście moich antenatek było kolejnymi żonami moich przodków, więc część moich wstępnych przychodziła na świat po 40 roku życia swoich ojców. W 52 roku życia swoich ojców urodziła się dwójka moich przodków: 4xprababka Elżbieta Paprocka i 3xpradziadek Antoni Saratowicz. Jeśli chodzi o moje antenatki to najstarszą w chwili urodzenia mojej przodkini była 5xprababka Katarzyna Podraza, która miała 46 lat.

12. Najmłodsi rodzice w chwili urodzenia przodka
Najmłodszą parą w chwili urodzenia mojego antenata było małżeństwo moich 5xpradziadków: Jan Rysiewicz i Helena z domu Ferenz. W chwili narodzin mojej 4xprababki Katarzyny Rysiewicz w 1802 roku Jan miał ukończone 25 lat, a Helena 18 lat.

13. Najwięcej przeprowadzek
Tu na pewno wygra moja 4xprababka Marianna 1 v. Pilas 2 v. Saratowicz z domu Welsing. Marianna przenosiła się w ciągu swojego życia dobrych kilka razy. Odkryłam na razie tylko część z jej miejsc zamieszkania. Według aktu zapowiedzi przedślubnych urodziła się w Lublinie. Kolejno w dniu pierwszego ślubu zamieszkiwała w Szczucinie. Dalej przenieśli się z mężem do Zabłocia. Drugi ślub zawierała w Grabówce, a mojego antenata rodziła w Rzędzinie, gdzie zmarła 3 lata później. Zupełnie nieznany jest mi okres pierwszych 20-stu lat jej życia, ale założę się, że także kilka razy jej rodzina zmieniała miejsce zamieszkania.

14. Najdłuższe i najkrótsze nazwisko w wywodzie przodków
Na ponad 100 nazwisk w moim wywodzie przodków najdłuższym nazwiskiem jest Pietraszewski/ska. Pochodzi ono z parafii Straszęcin. Najkrótszym zaś jest nazwisko Duź z Żukowic w parafii Lisia Góra.

15. Linia najdłużej zajmująca jeden dom rodzinny
W księgach metrykalnych z obszaru Galicji można prześledzić nr domu, w którym zamieszkiwała rodzina naszych antenatów. Od lat 70 XVIII wieku można więc odnaleźć dom naszego przodka. Na pewno mój 7xpradziadek Jakub Łabno urodzony w 1717 roku mieszkał w domu nr 7 w Rzędzinie. Na dzień dzisiejszy byłoby to około 300 lat historii rodziny na jednej działce ziemi. 

16. Najmłodsi w dniu ślubu
Najmłodszym przodkiem w dniu zawarcia związku małżeńskiego była moja antenatka z Wałek w parafii Skrzyszów. W dniu ślubu Anna z domu Zaucha miała ukończone od miesiąca zaledwie 15 lat.

17. Najstarsi w dniu ślubu
Nie licząc kolejnych małżeństw zawieranych przez jednego z moich antenatów po śmierci małżonka najstarszą parą w moim wywodzie przodków byli: 49-letni Stanisław Saratowicz i 28-letnia Marianna Pilasowa.

18. Najwięcej związków małżeńskich
Rekordziści w zawieraniu małżeństw zawarli trzy związki małżeńskie. Byli to moi pradziadkowie: Wincenty Starzec i Stanisław Saratowicz oraz 4xprababka Katarzyna Januś z domu Rysiewicz.

19. Najbardziej znana historia z życia przodków
W tej kategorii wygrywa proces o czary, w którym oskarżali moi antenaci Kazimierz i Wawrzyniec Galusowie. Sprawa jest przedstawiona w kilku książkach dotyczących sądownictwa w XVIII wieku i procesów o czary na ziemiach Polski. 

20. Najdalsza podróż
W XVIII wieku moi przodkowie przybyli z Volxheim w Palatynacie Nadrenii do koloni Jeżowe, co daje prawie 1300 km. Jeśli brać pod uwagę tylko podróże wewnątrz granic dzisiejszej Polski byłaby to podróż z Lublina do Tarnowa, czyli nieco ponad 200 km.


Wszystkim Genealogom i Pasjonatom rodzinnych historii życzę spokojnych, zdrowych i wesołych Świąt Wielkanocnych spędzonych w towarzystwie rodziny i przyjaciół.
Wesołego Alleluja i mokrego śmigusa-dyngusa :)